właścicielka / fotograf
beast daylight photo studio
178 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky,
and as the clouds roll by we'll sing the song of the sea
Awatar użytkownika
002.
Końcówka roku i początek roku były dla Ramony nieco szalone. Miała okazje do tego, żeby popisać się swoim talentem podczas sezonu rozdawania nagród i naturalnie z tego korzystała. Ostatnie tygodnie spędziła głównie w Stanach Zjednoczonych. Wracała jednak do Lorne tak często jak mogła. Niestety nie wracała tutaj ze względu na Hazel. Wracała ze względu na studio fotograficzne, którego jednak musiała doglądać. Niby ufała swoim pracownikom, ale musiała mieć ograniczone zaufanie. Nigdy nie wiadomo kiedy jej „hollywoodzka” kariera się skończy, bo światu zostanie przedstawiony ktoś nowy, młodszy i lepszy od niej. Musiała więc pielęgnować swoje stałe źródło dochodu. Nie przynosiło bóg wie jakich zysków, ale przynajmniej miała stały napływ pieniędzy. 
No i to nie tak, że jak tutaj była tu unikała Hazel. Nie, nie. Chciała dla niej znajdować każdą wolną chwilę i chciała ten czas spędzać z nią. Wiedziała, że ich relacja nie była idealna. Właściwie to ich relacja była nieco pokraczna. Ostatnimi czasy nawet odnosiła wrażenie, że się od siebie odsuwają. Nie było to jednak zależne od nich, a przynajmniej tak sobie Mona wmawiała. Ich relacja nie była świeża, obie wiedziały jak wyglądała praca Ramony i wiedziały, że sporą część z ich związku będzie spędzała w rozjazdach. Na szczęście jakoś udawało im się funkcjonować. 
Teraz jednak wyczekiwała Hazel. Umówiły się, że ta przyjedzie wcześnie rano i że spędzą ten dzień razem. Mona wyłączyła nawet swój telefon (wyciszyła go, bo jednak nie mogła sobie pozwolić na bycie całkowicie niedostępną) i wyczekiwała przybycia Hazel. Jak tylko usłyszała nadjeżdżające auto to wciągnęła na nogi buty i wyszła z przyczepy, żeby przywitać blondynkę. 
- Jest i moja ulubiona dziewczyna! - Uśmiechnęła się na jej widok, zbiegła ze schodków i rzuciła się na Hazel, żeby wpaść jej w ramiona. A właściwie to po prostu na nią naskoczyć. Czuła się z tym swobodnie, bo była jednak lekką chudzinką. Nie, żeby Hazel była od niej masywniejsza. Obie walczyły z każdym mocniejszym podmuchem wiatru. - Tęskniłam za tobą. - Przyznała jak już się poprzytulała i ucałowała ją na przywitanie. Ostatecznie też z niej zeszła, żeby nie obarczać jej ciężarem swojego ciała. - Nic się nie zmieniłaś. - Przyznała jeszcze żartobliwie i przez chwilkę jej się przyglądała. Jakby rzeczywiście chciała się upewnić, że Hazel przez te ostatnie tygodnie nic się nie zmieniła. Aczkolwiek to też nie tak, że się nie widziały wcale, bo pewnie namiętnie do siebie dzwoniły na wideorozmowę. Najczęściej wtedy jak Ramona chciała pokazać Hazel coś śmiesznego. Jestem też pewna, że skoro obie były artystkami to dla nich strefy czasowe nie były przeszkodami. Mało spały i najczęściej spały w tak chorych i niezdrowych godzinach jak ty, więc dzwonienie do siebie nie było problematyczne.
malarka/instruktorka jogi
THE DEEP RETREAT & DEEP YOGA STUDIO
168 cm
31 yo
Awatar użytkownika
about me
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky,
and as the clouds roll by we'll sing the song of the sea
Awatar użytkownika
002.
Hazel dopiero niedawno wróciła do Lorne Bay na dłużej. Bywała tutaj zazwyczaj tylko z doskoku, najwyraźniej akurat wtedy, gdy i Ramona wracała do miasteczka. Dlatego nie miała dobrego kontaktu ze swoją rodziną, słyszała coś, że jej brat się zaręczył, ale też nie interesowała się tym rudym kretynem za bardzo. Miała bardzo skomplikowane relacje z rodziną, nie utrzymywała z nimi za bardzo kontaktu, raz na jakiś czas pojawiała się odwiedzając rodziców ale czasem miała wtedy wrażenie, że widuje sie z obcymi dla niej ludźmi. Zawsze miała wrażenie, że jest czarną owcą tej rodziny, wielkim rozczarowaniem, na króre nie warto było tracić czasu. Dlatego nawet jej powieka nie zadrżała gdy wyjechała, próbowała robić malarską karierę, a małe Lorne Bay sie do tego nie nadawało. Jeździła trochę po Australii, bywała też za granicą próbujac sprzedać swoje obrazy, a gdy brakowało jej kasy to robiła jakieś warsztaty z jogi i dzięki temu była w stanie się względnie utrzymać. Nic dziwnego, że jej relacja z Ramona trochę zaczynała się rozjeżdżać skoro każda z nich była tak zajęta swoimi sprawami, że nie za często się widywały, całe szczęście istniał internet! Oczywiście Hazel nie miała problemu z tym żeby zaliczyć nieprzespaną noc tylko po to, by porozmawiać ze swoją dziewczyną. To było poświecenie na jakie była gotowa. W końcu ją kochała więc dlaczego miałaby czegoś takiego nie zrobić?
Była podekscytowana tym, że Ramona w końcu wróci do Lorne Bay i będą miały okazję się spotkać i spędzić ze sobą trochę czasu w rzeczywistości, a nie tylko przez internet. – Ulubiona? To ile ich jeszcze masz? – Zapytała żartobliwie gdy wysiadła z samochodu i od razu przywitała się z Moną przytulając ją i całując. Strasznie się za nią stęskniła, nie mogła się doczekać aż w końcu się zobaczą i będzie mogła ponownie znaleźć się w jej objęciach. – Ja za Tobą też. Strasznie. Tak się cieszę, że w końcu jesteś – uśmiechnęła się do niej chwytając jej twarz w swoje dłonie i pocałowała ją namiętnie tak żeby każdy homofobiczny sąsiad Ramony mógł je zobaczyć i się oburzyć. Hazel uwielbiała sprawiać dyskomfort homofobom. – Oh no wiesz... mam już trochę odrosty – zażartowała sobie i puściła jej oczko mocno chwytajac ją za rękę, którą też później ucałowala. – Mam coś dla Ciebie – pociągnęła Mone w stronę bagażnika, który sprawnie otworzyła, a wewnątrz był bardzo ładny, oprawiony w drewnianą ramę obraz, który Hazel zrobiła specjalnie dla niej. Pewnie przedstawiał dwie całujące się kobiety w takiej bardziej abstrakcyjnej formie. – Zrobiłam go specjalnie z myślą o Tobie. Jak samotne wieczory były nie do zniesienia to łapałam za pędzel – wyciągnęła obraz i podała go dziewczynie, teraz trochę się stresowała czy jej sie spodoba.
baby writer
c.
brak multikont
ODPOWIEDZ