właścicielka kwiaciarni | fotografka
THE POTTING SHED
163 cm
42 yo
Awatar użytkownika
about me
And the shadow of the day will embrace the world in grey and the sun will set for you
Awatar użytkownika
Oczy otwieram, staje się świat
Nade mną niebo, przede mną sad
Jabłek zielonych zapach i smak
I wszystko proste tak

Bycie upragnionym, wyczekanym dzieckiem ułatwiało wiele. Inne rzeczy znów ograniczało. Norma, wracając jednak do lat dzieciństwa oraz dorastania pamiętała beztroskę. Długie godziny spędzane na świeżym powietrzu na pomaganiu ojcu w sadzie. Beztroski bieg ze swoją Lessie, towarzyszką dziecięcych zabaw. I to pieczenie ciasteczek z mamą, ale przede wszystkim... Tworzenie z ciotką wielorakich, różnokolorowych bukietów.
Nigdy nie miała zdolności plastycznych, ale od zawsze interesował ją obraz. Uchwycenie tego co ulotne - chwili, sekundy. Idealną odpowiedzią na tę fascynację okazał się stary aparat, który dostała na jedenaste urodziny i sprawił, że poczuła się magicznie.
Licealne lata spędzała już głównie w szkolnej ciemni, gdzie zajmowała się wywoływaniem zdjęć nie tylko do uczniowskiej gazetki czy kroniki, ale też własnego albumu. Dzięki wierze nauczyciela opiekującego się kółkiem fotograficznym, nastoletnia Norma wysłała zbiór swoich fotografii zatytułowany jakże ambitnie: mój dom. Jedno z wydawnictw zaryzykowało i wydało małym nakładem to wiekopomne dzieło, otwierając dziewczynie ścieżki, o których nawet nie śniła.

Trzeba żyć w zachwycie
Marzyć, kochać i śnić
Trzeba czas oszukać
Żeby naprawdę żyć

Mapa z pinezkami zdobiła każde mieszkanie Normy, stanowiąc zaraz po aparacie, jedyną rzecz, która towarzyszyła jej wytrwale w rozlicznych podróżach. Rozpoczęła się w Londynie na Royal College of Art, a przystanków miała niezliczone krainy. Tematyczne albumy wydane przez Normę do trzydziestki były najlepszą dokumentacją tych podróży. Osiągnęła wiele i to dość szybko, jeśli chodzi o fotografkę krajobrazów. Dokumentowała też wydarzenia na froncie, ale taki album miała w swoim dorobku jeden i nie wróciłaby tam za nic. Niemniej... Mając pozornie wszystko, to siedząc z kubkiem kawy o poranku na balkonie czuła, że nie ma nic. Postanowiła więc wrócić do ciepłego miejsca, którym zawsze było dla niej Lorne Bay, a choć brakowało już tam rodziców, to czekała jeszcze na nią ukochana ciotunia oraz całe stosy kwiatów.

Jestem iskrą i wiatru powiewem
Smugą światła, co biegnie do gwiazd
Jestem chwilą, która prześcignąć chce czas
Ale jestem


Rodzinne strony przyjęły kobietę z otwartymi ramionami, dosłownie. Ciotunia przygarnęła pod swój dach, zajęła strapione myśli Normy ogromem pracy, ciesząc się z pomocnika i polecała siostrzenicę do zdjęć na weselach koleżankom - dla dzieci oczywiście. Miasteczko okazało się też nadto romantyczne, gdy niczym w słabej komedii romantycznej, dosłownie z tych niskobudżetowych z humorem niewiele ponad 0, na jej drodze stanął, zeskakując z rusztowania przyszły mąż. Wreszcie czuła, że to życie ma sens.
Codzienność nie może być idealna. Prędzej czy później szarość problemów dogania każdego człowieka, nie inaczej było z Normą... Utrata pracy przez małżonka to zapalnik do kłótni. Niewywiązywanie się z obowiązków domowych oraz rodzicielskich przez drugą połówkę jedynie podsycało atmosferę i prowokowało kolejne kłótnie. Bycie jedynym zarabiającym dorosłym też frustrowało. Aż pękła, bo choć pozornie było lepiej, to jednak okazało się gorzej, gdy małżonek zabiegany ze zmiany na zmianę zapominał nawet o tym, że dziś była ich rocznica...
Odeszła więc, zabierając syna, a by zapewnić sobie spokojny start wybrała Canberrę. Ułożyła ich codzienność na nowo, nadając właściwy rytm ich życiu. Komplikacje kochają jednak powroty, a takim bumerangiem, który sprowadził Normę wraz z synem na powrót do Lorne Bay okazała się śmierć ukochanej ciotki, a konkretniej pozostawiony przez nią spadek, z którym chyba trzeba się uporać. I o ile dom Norma wiedziała, że sprzeda bez wahania, tak kwiaciarnia, w której spędziła tak wiele lat wspólnie z ukochaną, wręcz drugą mamą... chyba chciała zachować, ale czy mogła sobie na to pozwolić?
Norma Burroughs
16.11.1982 r.
Cairns
właścicielka
THE POTTING SHED
CARNELIAN LAND
rozwódka, heteroseksualna
Środek transportu
biała kiaev9

Związek ze społecznością Aborygenów
brak.

Najczęściej spotkasz mnie w:
kwiaciarnia, dom, plaża nad oceanem, tingaree, sanktuarium

Kogo powiadomić w razie wypadku postaci?
Chip - były mąż

Czy wyrażasz zgodę na ingerencję MG?
Tak.
Norma Burroughs
Sophia Bush
ink wanderer
no_name4451
brak multikont
i followed my heart
and it led me to lorne bay
000 cm
000 yo
Awatar użytkownika
about me
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky
And as the clouds roll by we'll sing the song of the sea
Awatar użytkownika
witamy w lorne bay
Cieszymy się, że jesteś z nami! Możesz już teraz rozpocząć swoją przygodę na forum. Przypominamy, że wszelka niezbędna wiedza o życiu w niezwykłej Australii znajduje się w przewodnikach, przy czym wiadomości podstawowe odnajdziesz we wprowadzeniu. Zajrzyj także do działu miasteczko, by poznać Lorne Bay jeszcze lepiej. Uważaj na węże, meduzy i krokodyle i baw się dobrze!
Zablokowany
cron