i followed my heart
and it led me to lorne bay
000 cm
000 yo
Awatar użytkownika
about me
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky
And as the clouds roll by we'll sing the song of the sea
Awatar użytkownika
adwokat
kancelaria carragher & partners
170 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
prawniczka, która po latach życia za granicą, postanowiła wrócić w rodzinne strony
Awatar użytkownika
001
nellie & gary
put yourself first, worry about yourself
outfit
D e n e r w o w a ł a się. Cholernie się denerwowała, nie tylko z powodu całego zamieszania związanego z odnawianiem licencji, obejmowaniem poprzedniego stanowiska, koniecznością aktualizacji prawniczej wiedzy, ale również przez to, że postanowiła kompletnie odmienić swoje dotychczasowe życie. A raczej zrobić ogromny krok wstecz, wracając do tego, co miała w przeszłości i od czego — tak właściwie — uciekła. K i e d y ś wyjazd za granicę wydawał jej się doskonałym pomysłem. Odcięcie się miało pomóc. Podjęcie praktyki na innym kontynencie, otworzyć nowe drzwi, nowe możliwości. Tyle że … Nellie nie spodziewała się chyba, jak ciężko będzie się zaaklimatyzować; zwłaszcza w sytuacji, w której praca wypełniała większość jej wolnego czasu. Resztę poświęcała Adamowi, który i tak narzekał, że jest jej za mało. Oprócz męża nie miała więc w Danii nikogo, a gdy ich związek zaczął się sypać, Vestergaard poczuła się tak samotna, jak jeszcze nigdy dotąd. Znacznie gorzej, niz zaraz po przyjeździe; kiedy to miała konkretne cele i mnóstwo entuzjazmu.
P o w r ó t nie był wynikiem spontanicznej, nieprzemyślanej decyzji. Potrzebowała planu działania. K o n k r e t n e g o kierunku. Wypisała wszystkie za i przeciw, zrobiła listę spraw, które musiałaby załatwić, wracając do praktykowania prawa w Australii i przygotowała argumenty, które miały jej ułatwić rozmowy z Adamem oraz z rodziną. Kompletnie odmienne zestawy, skoro planowała poniekąd okłamać obie strony. Czuła się z tym paskudnie, ale wiedziała, że musi w tej chwili postawić na siebie, nie przejmując się konsekwencjami.
Ojciec pozwolił, by wróciła do pracy w kancelarii — a w zasadzie nie tylko pozwolił, a mocno się ucieszył. Bez chwili zastanowienia zaproponował, że może wrócić do swojego starego gabinetu, na co Nellie zareagowała entuzjastycznie. Pojawiła się tam następnego dnia, po ich rozmowie — chociaż proces weryfikacji złożonych przez nią papierów nadal trwał, kobieta nie planowała siedzieć w miejscu. Wolała zawczasu zorientować się w aktualnej sytuacji, przejrzeć klientów, czy też poznać obecnych pracowników. Z niektórymi miała do czynienia wcześniej, a innych widziała po raz pierwszy w życiu. Ale … czuła irracjonalną obawę, myśląc tylko i wyłącznie o Garlandzie. Bała się niezręczności, czy negatywnej atmosfery, mimo że siedem lat stanowiło wystarczającą ilość czasu na wyzbycie się wszelkiego rodzaju z g u b n y c h myśli.
Widząc jego nazwisko na drzwiach s w o j e g o gabinetu nie była specjalnie zdziwiona. Stwierdziła natomiast, że ma o g r o m n e g o pecha — był najprawdopodobniej ostatnią osobą, która bez walki poszłaby jej na rękę. Nawet jej ojca potrafił dość łatwo urobić. Chociaż na samym początku Nellie wybrała inne biurko, chcąc w spokoju zacząć dzień, nie była w stanie dłużej tam wytrzymać — przynajmniej tutaj potrzebowała s w o j e g o miejsca. Gabinetu, w którym spędzała znaczną większość czasu, zanim zdecydowała się wyjechać. Początkowo planowała zaczekać na ojca i to na niego zrzucić rozmowę z Garym, ale Joseph od samego rana przebywał na spotkaniach. Odetchnęła ciężko, po czym schowawszy wypełniane wnioski do teczki, podniosła się z miejsca i skierowała w stronę pokoju, w którym miejsce, za masywnym biurkiem, zajmował Hoover.
Hej — rzuciła, czekając, aż mężczyzna podniesie na nią wzrok. Nie była pewna, czy wiedział cokolwiek na temat jej powrotu — zarówno do miasta, jak i kancelarii. Ostrożnie zamknęła za sobą drzwi, po czym podeszła bliżej, układając dłonie na oparciu krzesła, umiejscowionego naprzeciwko tego, które zajmował Gary. — Nieźle się tutaj rozgościłeś — stwierdziła, a w tonie swojego głosu usłyszała (niestety niezasłużony) wyrzut. Zupełnie tak, jakby gabinet miał stać pusty i czekać na powrót osoby, która wcale nie planowała ponownie się tam pojawiać.

f**king lawyer
carragher & partners
183 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
I've still got one more card to play.
Awatar użytkownika
001.
nellie & garland
put yourself first, worry about yourself
outfit
Na wieść o rzekomym powrocie starszej siostry żony, udał całkowite zobojętnienie, a jednak spożywana wspólnie kolacja nagle przestała mu smakować. Jedynie czerwone wino — odpowiednio dobrane do rodzaju potrawy — stało się w jego mniemaniu bardziej interesujące. Po wypiciu całej butelki stała się taka również Lizzy.
Garland w żaden sposób nie zareagował, kiedy t e ś ć zlecał pośrednikowi kupno domu dla długo nieobecnej córki — lata doświadczenia pomogły mu osiągnąć perfekcję w panowaniu nad wyrazem twarzy, z której nawet jego żona niewiele potrafiła wyczytać. Zgodził się przejrzeć sporządzoną umowę i dopilnować, by nie znalazła się w niej żadna niepotrzebna klauzula. Ciekawość zjadała go od środka, lecz wiedział, że zadawanie zbyt dużej liczby pytań mogłoby zostać niewłaściwie odebrane, dlatego milczał, za to chętnie przysłuchiwał się rodzinnym rozmowom, próbując odgadnąć, co spowodowało, że po siedmiu latach Halen Carragher Vestergaard wraca do d o m u.
Zgodnie ze schematem dnia, Gary przeglądał skompletowane i nadesłane przez sekretarkę wiadomości, kiedy weszła do j e g o gabinetu. Podniósł wzrok i pierwsze, co zauważył to o s t r o ż n o ś ć; jakby idąc, Nellie wiedziała, że stąpa po kruchym lodzie, który w każdej chwili może załamać się pod jej ciężarem i stworzyć śmiertelne zagrożenie. Ale prędko przekonał się, że pod powierzchownym umiarkowaniem chowała się nieprzychylna przygana, na której dźwięk uśmiechnął się z zadowoleniem. Rozparł plecy na skórzanym fotelu. Łokcie oparł na bocznych poręczach, a dłonie splótł ze sobą na wysokości klatki piersiowej, uprzednio odrzucając na bok idealnie zawiązany krawat.
Spostrzegawczość godna pozazdroszczenia — odparł, nie szczędząc sarkazmu w tonie głosu. Przeciągnął pełnym opanowania, lecz nieśpiesznym spojrzeniem po sylwetce kobiety, jakby próbował ocenić, jak wiele zaszło w niej zmian, od kiedy miał p r z y j e m o ś ć widzieć ją po raz ostatni. Zatrzymał się — o sekundę za długo — na biodrach ukrytych pod długą spódnicą, a następnie wrócił ku twarzy. — To wszystko? Chciałbym wrócić do pracy — powiedział, prostując się nagle. Chwycił komputerową mysz i wbił wzrok w monitor, ignorując obecność Nellie. Przeczuwał, że nie odwiedziła go bez wyraźnego powodu. Wizyta musiała mieć konkretny cel, a chociaż domyślał się go, nie zamierzał ułatwiać kobiecie rozmowy. Przeciwnie, chciał skomplikować sytuacje.
adwokat
kancelaria carragher & partners
170 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
prawniczka, która po latach życia za granicą, postanowiła wrócić w rodzinne strony
Awatar użytkownika
Doskonale pamiętała czasy, w których za kąśliwymi uwagami Garlanda kryła się prowokacja, a pod uważnym spojrzeniem namiętność. Słowne potyczki stanowiły swego rodzaju grę wstępną, a nieustanne spory jedynie ich nakręcały. Regularnie się ścierali. Regularnie też się m o t y w o w a l i, a Nellie — aktualnie niechętnie — musiała przyznać, że dzięki niemu stawała się lepszą studentką, jak również lepszą prawniczką. Jednak teraz, gdy jego postawą — jak przypuszczała — kierowała szczera niechęć, kobieta czuła się nieswojo. Miała ochotę rozpłynąć się w powietrzu, bądź zapaść pod ziemię. Zachowała zimną krew. Patrzyła na mężczyznę wzrokiem świadczącym o nieustępliwości i nie do końca rozumiała, d l a c z e g o był względem niej aż tak oschły.
To on, w obecności Nellie, wkładał obrączkę na palec innej kobiety.
Jej siostry, do cholery!
Jej młodszej, pod wieloma względami wręcz i d e a l n e j, siostry. Nellie zastanawiała się wielokrotnie, czy Lizzy wiedziała o jej relacji z Garym, ale szybko odrzucała tę myśl — gdyby tak było, niewątpliwie by o tym usłyszała. Gdyby tak było, ślub być może nie doszedłby do skutku. Nellie nie chciała łamać jej serca. Nawet jeśli nie mogła pozbyć się wrażenia, że robił to wszystko dla ugruntowania swojej pozycji w kancelarii — podejrzewając tym samym, że były jedynie n a r z ę d z i a m i do osiągnięcia celu.
Gary — powiedziała, wyraźnie akcentując każdą sylabę i nie odrywając od niego uporczywego spojrzenia. Odsunęła krzesło, o które się opierała i usiadła, układając skrzyżowane ramiona na wierzchu biurka. — Dzięki za miłe powitanie — parsknęła, zamiast od razu przejść do rzeczy. Zreflektowała się już po chwili. — Chciałabym odzyskać swoje biuro — oznajmiła, odpuszczając sobie zbędne podchody. Nie spodziewała się, że odda je bez walki, a c z k o l w i e k miała po swojej stronie ojca. Na dłuższą metę nie było to jednak nic pewnego, skoro staruszek tak łatwo nabierał się na sztuczki Hoovera i zbyt mocno — zdaniem Nellie — mu ufał.
f**king lawyer
carragher & partners
183 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
I've still got one more card to play.
Awatar użytkownika
Odpowiedź była prosta i jakże oczywista: Garland nie potrafił zapomnieć o odtrąceniu upokorzeniu, jakiego doświadczył ze strony stojącej przed nim kobiety. Bycie wobec niej m i ł y m, nie wchodziło w grę. Zresztą, zdarzało się, że z powodu mniejszych k r z y w d odnosił się do ludzi z jeszcze większym dystansem, w związku z czym Nellie mogła uchodzić za szczęściarę.
Na dźwięk swojego imienia, niechętnie oderwał oczy od monitora i ponownie przeniósł spojrzenie na kobietę, która zamiast wyjść, rozsiadła się na krześle, wyraźniej zaznaczając swoją obecność w j e g o gabinecie.
Odpowiedział zduszonym śmiechem, jednocześnie szalenie zadowolony, że poprawnie odczytał plany tworzące się w jej głowie. Jeśli choć przez chwilę myślała, że Gary chętnie odda jej własny gabinet, była w ogromnym błędzie i spotka się z gorzkim rozczarowaniem.
Nie ty jedna ostrzysz sobie na niego zęby — odparł, przemycając informację o tym, że dawno przestał być anonimowym pracownikiem, usługującym osobom o wyższej randze; teraz stał się jednym z nich. Dlatego pewność, która wybrzmiała w głosie brunetki, nie zrobiła na nim wrażenia. Owszem, miała po swojej stronie stęsknionego ojca, lecz on miał coś znacznie cenniejszego — całą listę sukcesów osiągniętych ciężką pracą na rzecz rodzinnego interesu, który ona świadomie porzuciła. — Chcesz mojej rady? Ustaw się w kolejce i zapracuj na niego — rzucił chłodno, wskazując, że obecnie nie była jedyną osobą, która liczyła się w kancelarii. Ba, obecnie bliższa była s t a ż y s t o m, stawiającym pierwsze kroki w świecie sądowych batalii. Mogła być najlepszym prawnikiem, ale siedmiu lat nieobecności nie zdoła nadrobić w tydzień.
Kto wie, może kiedyś usiądziesz na moim miejscu i ten gabinet ponownie będzie twój. Wtedy ja z przyjemnością zajmę ten na najwyższym piętrze. Rozpościera się z niego fantastyczny widok, nie uważasz? — rzucił z zadumą i pyszałkowatym uśmieszkiem, w którym błyszczało przekonanie, że w przyszłości to on będzie osobą zasiadającą w gabinecie d y r e k t o r a. Nellie mogła być córką mężczyzny, którego nazwisko widniało w nazwie kancelarii, ale nie była niepokonana. Nie znała obecnie panujących w firmie zwyczajów, nie znała najważniejszych klientów, nie miała żadnych z n a j o m o ś c i niewynikających z rodzinnych koneksji. Spadła ze stołka i Garland przeczuwał, że powrót na niego okaże się dla niej trudniejszy, niż zakładała. Tym bardziej niezrozumiałe było dla niego jej postępowanie — po co wróciła?!
adwokat
kancelaria carragher & partners
170 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
prawniczka, która po latach życia za granicą, postanowiła wrócić w rodzinne strony
Awatar użytkownika
P e r s p e k t y w a Nellie znacznie różniła się od tej, którą w swojej pamięci zachował Garland. Przede wszystkim: czuła się zraniona. Cholernie zraniona, jak również wykorzystana. W chwili, gdy młodsza siostra poinformowała rodzinę o tym, k t o zdobył jej serce, kobieta poczuła się tak, jakby wylano na nią wiadro zimnej wody. Zaczęła, rzecz jasna, kwestionować szczerość uczuć Hoovera — zarówno względem siebie, jak i również Lizzy. Tej naiwnie zakochanej, niewinnej Liz, której Halen nigdy wcześniej nie widziała równie szczęśliwej. Wielokrotnie miała na końcu języka pytanie o słuszność podejmowanych przez mężczyznę decyzji — czy miejsce w kancelarii rzeczywiście było warte zranienia uczuć tak wielu osób? Pierścionek zaręczynowy skutecznie rozwiał zagłuszył jej wątpliwości. To ona — Halen Carragher — była kompletną idiotką, a Garland bez najmniejszego problemu zabawił się jej kosztem.
W ostatecznym rozrachunku: Nellie miała prawo do chowania urazy.
Przed przyjściem tam, kobieta chciała odzyskać biuro ze względu na s e n t y m e n t, lecz widząc podejście Hoovera, uznała, że utarcie mu nosa będzie stanowić znacznie cenniejszą nagrodę. Wolno pokręciła głową. Nie miał prawa traktować jej z góry. Prawdą było, że Nellie przez ostatnie lata nie działała na rzecz rodzinnej kancelarii, ale pozostawała aktywna zawodowo. W innym kraju, na innych zasadach, musiała dawać z siebie nawet więcej, by pokonać wszelkie różnice — prawne, językowe i społeczne. Stale się rozwijała i nie wyszła z wprawy; wbrew temu, co sugerował Gary.
To tylko pokój, Gary. Nie próbuję odebrać ci klientów i stanowiska — westchnęła, czując, że ta wypowiedź jeszcze się na niej zemści. — Wierzę, że znajdzie się sensowna alternatywa, którą będziesz mógł urządzić po swojemu — dodała szybko, chcąc zminimalizować szkody. W miejscu, w którym przebywali, ściany nadal nosiły wybrany przez Nellie kolor. Jako córka właściciela kancelarii, posiadała wolną rękę w kwestii aranżacji wnętrza. O ile koszta mieściły się we wskazanym budżecie.
Nellie była miła. Przez tę krótką chwilę, gdy on wrzucał idiotycznymi uwagami, odpowiadała z całkowitym spokojem. Gdy jednak wspomniał o gabinecie ojca, po jej twarzy przemknęło kilka emocji: irytacja, rozgoryczenie i w końcu złość. Nie potrafiłaby znieść Garlanda na stanowisku d y r e k t o r s k i m; mając na względzie nie tylko własną ambicję, ale również wspomniane wcześniej środki, z jakich jej zdaniem korzystał, by wkraść się w łaski Josepha Carraghera.
Zapomnij — powiedziała, obdarowując go nieco krzywym, sztucznym uśmiechem. — Jeśli uważasz, że będziesz miał prawo do jakichkolwiek roszczeń, zapomnij. Wróciłam, Gary — podkreśliła ostatnie słowa, by zwrócić jego uwagę na to, że n i g d z i e się już nie wybiera. Ojciec natomiast zawsze marzył, by jego udziały pozostały w rodzinie.
f**king lawyer
carragher & partners
183 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
I've still got one more card to play.
Awatar użytkownika

(bingo: duma i uprzedzenie)
Minęło siedem lat od kiedy wyjechała i niemal dziesięć od kiedy połączył ich k r ó t k i związek. Nie, nie był to związek, najwyżej r o m a n s, choć one kojarzyły się Garlandowi w sposób jednoznacznie pejoratywny. W każdym razie mężczyzna nie miał wpływu na urazę, której Nellie nie potrafiła się wyzbyć i wcale nie uważał, by miała do niej pierdolone prawo. Przeciwnie, odrzucając go, ś w i a d o m i e zrezygnowała z jego obecności w swoim życiu i nie mogła winić za to nikogo poza sobą. Dokonała wyboru. Wolała skupić się na sobie, a on nie mógł — gdyż nie pozwalała mu na to duma — prosić, by zmieniła zdanie. Nie pozostało mu nic innego, jak dostosować się do wprowadzonych zmiennych.
Skierowana ku młodszej Carragher uwaga została o d w z a j e m n i o n a, a Gary — chociaż pielęgnował nieposzlakowaną opinię zimnego i nieustępliwego — poddał się temu. Od samego początku odnajdował między siostrami wyraźne różnice i prędko zrozumiał, że z Nellie łączyło go zbyt wiele wspólnych cech, za to Lizzy… Zamiast uwypuklać jego najgorsze strony, wzmacniała te najsłabsze. Pasowała do niego, jakby była zagubionym w przeszłości fragmentem, jakby uzupełniała jego podziurawioną osobowość, dopełniając szlifowany wizerunek. Elizabeth była odpowiedzią na wszystkie problemy, więc zdobywszy ją, nie zamierzał popełnić tego samego błędu, jakiego dopuścił się przy Nellie.
Jeśli nie moich, posłuchaj własnych porad, Nell. Znajdź alternatywę. Po siedmiu latach zapewne zmienił ci się gust — odwrócił słowa kobiety ani myśląc podporządkowywać się p r o ś b i e, której nie odważyła się wypowiedzieć. Garland lubił to biuro. Było wygodne, znajdowało się w dogodnym miejscu, lecz co ważniejsze, było n a g r o d ą. Uhonorowaniem jego starań i namacalnym dowodem zajmowanej w kancelarii pozycji. Znaczyło dla Gary’ego zdecydowanie więcej niż Nellie mogła sobie wyobrazić — gdyby nie odeszła, gdyby nie porzuciła rodzinnego biura, zapewne miałaby tego świadomość. Lub gdyby sama na coś zapracowała.
Roszczeń? — powtórzył po niej, a złość coraz wyraźniej odznaczała się na jego twarzy. Budował tę kancelarię od lat! Przyczyniał się do umocnienia pozycji na rynku i pozyskiwał klientów, zarabiając dla firmy niebotyczne pieniądze, a ona ś m i a ł a podważać jego prawo do udziału w aktywach? — Możesz już wyjść, Nell. Nie szukam twojej aprobaty, a kontynuowanie tej dyskusji uważam za stratę czasu. Jednak zanim zamkniesz za sobą drzwi, należą ci się moje s z c z e r e gratulacje. Nikt równie skutecznie nie wspina się po plecach ojca — powiedział, nie szczędząc cierpkości w tonie.
adwokat
kancelaria carragher & partners
170 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
prawniczka, która po latach życia za granicą, postanowiła wrócić w rodzinne strony
Awatar użytkownika
Czasami ż a ł o w a ł a podjętych w przeszłości decyzji. Czasami rozważała, jak potoczyłoby się jej życie, gdyby z taką wytrwałością nie unikała uczuć oraz poważnych zobowiązań. Czasami tęskniła — być może nie za Garym, nie za ich wspólną przeszłością, a za perspektywą miłości i szczęścia, które przez krótki moment wydawały się być osiągalne. Szybko jednak przywoływała się do porządku, utrzymując, że mężczyźnie nigdy na niej nie zależało. Nie mogło. Gdyby nie chodziło o firmę, nie zainteresowałby się obiema siostrami, które charakterami różniły się diametralnie; były jak ogień i woda. Zastanawiała się niejednokrotnie, czy delikatna Lizzy nie jest jego bezpieczną przystanią — taką samą, jaką dla niej był Adam. Równocześnie mając nadzieję, że kobieta jest s z c z ę ś l i w a. Wbrew temu, co czuła względem Garlanda — chciała dla niej wszystkiego, co najlepsze.
A czy Gary był n a j l e p s z y? To pozostawało kwestią sporną. Zwłaszcza że w chwilach, jak ta w gabinecie, Halen darzyła go czystą niechęcią. Zaciśnięte w pięści dłonie ułożyła na swoich kolanach, starając się, by nie zaobserwował u niej oznak z d e n e r w o w a n i a. Miał rację — opuściła rodzinę, kancelarię, a nawet i kraj, ale on, do cholery, był jednym z powodów tej decyzji. Jednym z, ponieważ za granicę pchała ją przede wszystkim ambicja oraz chęć poznania innych zakątków świata.
Załatwimy to później — stwierdziła, wiedząc, że i Joseph będzie chciał z nim porozmawiać, a ona sama nie może nic wskórać. Nerwy natomiast nie pomagały. Nellie czuła wzbierającą na sile, intensywną złość i musiała ugryźć się w język, by z jej ust nie padły słowa, których mogłaby pożałować. Trzymała się dzielnie do czasu, gdy padło ostatnie, wypowiedziane przez Garlanda zdanie.
Nikt równie skutecznie nie wspina się po plecach ojca.
Stała już praktycznie przy drzwiach, ale obróciła się powoli i spojrzała na mężczyznę najbardziej lodowatym spojrzeniem, na jakie było ją stać.
Przynajmniej nie robię …kariery przez łóżko, chciała dokończyć, gdy ktoś nacisnął klamkę, a sekundę później pojawił się tuż za jej plecami.
Gary, chciałem … — ojciec spojrzał na Nellie, unosząc brew, lecz po krótkiej chwili na jego twarz rozświetlił szczery uśmiech. — Nellie, dobrze, że jesteś. Właśnie chciałem poprosić Garlanda, by pomógł ci się wdrożyć i zapoznał z obecnymi klientami oraz toczącymi się sprawami. Kto zrobiłby to lepiej, niż nasz najlepiej zapowiadający się adwokat? — rzucił, najwyraźniej nie zauważając, jaka atmosfera panowała w pomieszczeniu.
Nellie próbowała się uśmiechnąć, ale nie potrafiła. Pokiwała głową, starając się nie patrzeć w stronę — najpewniej zadowolonego z siebie — Hoovera.
Dobrze, tato. Muszę skoczyć do urzędu z kolejnymi papierami. Porozmawiamy o tym później — poinformowała, po czym pospiesznie wyszła z gabinetu, zamykając za sobą drzwi.
koniec :crying:
f**king lawyer
carragher & partners
183 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
I've still got one more card to play.
Awatar użytkownika
002.
nellie & garland
I'll tell you the truth, but never goodbye
{outfit}
Zbudzony promieniami ostrego, zimowego słońca, dyszał niespokojnie, próbując otrzeźwić umysł z resztek snu. Wyciągnął ramię, spodziewając się dotknąć śpiącej obok żony, ale jego dłoń natrafiła na p u s t k ę. Zacisnął palce na miękkim prześcieradle, nie poświęcając nawet jednej myśli nieobecności Elizabeth; nie był to pierwszy raz, gdy znikała nad ranem, ani pierwszy, gdy z a p o m i n a ł a wrócić na noc. Poświęcała się malarstwu. Niekiedy spędzała w pracowni więcej czasu, niż Garland spędzał w kancelarii. Nie zdziwił się, kiedy jego wzrok padł na małą, żółtą karteczkę z odręcznie napisaną notatką głoszącą: Jestem u siebie, nie czekaj na mnie. Kocham Cię, L.
Nie czekał.
W kancelarii stawił się przed dziewiątą — zawsze przychodził kilka minut przed wybiciem pełnej godziny, przekonany, że dodatkowy kwadrans snu przynosi mniejsze korzyści od kwadransa poświęconego na przejrzenie nadesłanych nocą wiadomości. Tym bardziej, że zmuszony d z i e l i ć gabinet z H a l e n, mógł zapomnieć o warunkach sprzyjających spokojnej pracy. Sam widok dodatkowego biurka ustawionego — wbrew jego woli — po drugiej stronie pomieszczenia, rozpraszał jego uwagę; niczym niepasujący element burzący perfekcyjnie harmonijny wystój. A choć pochlebne komentarze ze strony t e ś c i a łagodziły frustracje, działały krótkotrwale.
Garlandowi nie pozostało nic innego, jak skorzystać z chwili samotności. Chwili, która — jak miał nadzieję — potrwa przynajmniej piętnaście minut, lecz ku jego rozczarowaniu, skończyła się po zaledwie d w ó c h. Dwie krótkie minuty — tyle wywalczył, bezpowrotnie tracąc dodatkowy kwadrans snu.
To — oczywiście — z powodu Halen, która weszła do gabinetu, ciągnąc za sobą wyraźny zapach słodkich perfum przełamanych ledwie wyczuwalną korzenną nutą.
Garland zacisnął zęby. Podniósł wzrok, by posłać kobiecie zasępione spojrzenie, ale zamiast niego, rozchylił usta i natychmiast odwrócił oczy. Poruszył karkiem — nagle poczuł, że potrzebuje rozluźnienia. Ściągnął z pleców marynarkę i niezdarnie podwinął rękawy białej koszuli, pamiętając, że nie czeka go tego dnia żadne istotne spotkanie. — Gratuluję. Dla odbudowy wizerunku dostałaś pierwszą sprawę. Wprawdzie pro bono, ale od czegoś trzeba zacząć — oznajmił z satysfakcją, jednak mimo chłodnego tonu, nadal nie mógł pozbyć się uczucia gorąca drażniącego mu skórę.
Nie mógł pozbyć się również obrazów, które wypełniły jego myśli, uświadamiając mu, o czym ś n i ł. A raczej o k i m.
adwokat
kancelaria carragher & partners
170 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
prawniczka, która po latach życia za granicą, postanowiła wrócić w rodzinne strony
Awatar użytkownika
002
nellie & gary
i'll tell you the truth, but never goodbye
Nie było jej łatwo.
Załatwianie papierów, przeprowadzka, urządzanie nowego domu, powrót do pracy — wydawała się w tym wszystkim kompletnie o s a m o t n i o n a. Nie znosiła tego uczucia; to przed nim uciekła z Kopenhagi. Jednak pomimo świadomości, iż jest to jedynie stan przejściowy, Halen Vestergaard większość wieczorów spędzała, wylewając z siebie morze łez. Z każdym, kolejnym dniem, pytania dotyczące przyjazdu Adama stawały się coraz to bardziej męczące. Każda, kolejna chwila, podczas której zajmowała miejsce naprzeciwko Hoovera, wydawała się cięższa do wytrzymania. Nie było to idealne rozwiązanie. Ba! Nie było ani trochę dobre, aczkolwiek żadne z nich nie potrafiło o d p u ś c i ć; i oboje doskonale zdawali sobie z tego sprawę.
Poniekąd w i e d z i a ł a, że wracając po długiej przerwie, nie powinna z takim impetem naruszać jego przestrzeni. Zaczęli … kiepsko. Wchodząc na ścieżkę wojenną. Na domiar złego, zmuszeni do w s p ó ł p r a c y, którą narzucił im nieświadomy istnienia konfliktu ojciec. Przychodzenie do kancelarii stało się więc uciążliwe; rodziło niepokój i stres, który starała się zatuszować, przywołując na twarz możliwie najszerszy uśmiech. Z reguły była pewna siebie, lecz świadomość, iż w biurze to Gary ma niezaprzeczalną przewagę, sprawiała, że traciła rezon.
Najlepiej zapowiadający się adwokat. Cholernie ciężko było jej słuchać ciągłych pochwał, padających pod adresem mężczyzny. Ż a ł o w a ł a, że sama straciła szansę na miejsce na piedestale — wyjeżdżając, skutecznie pozbawiła się istotnej pozycji, a teraz, za każdym razem, gdy podnosiła wzrok, trafiała na cwaniacki uśmiech zadowolonego z siebie Hoovera. Czasami pomieszany z pogardą, względem jej osoby. Lecz nie tego dnia.
Halen, jak na dobrą prawniczkę przystało, zwracała uwagę na szczegóły; nie umknęło więc jej uwadze, że mężczyzna zachowywał się n i e s w o j o. Przechyliła głowę, przyglądając mu się uważnie i odwróciła wzrok, gdy tylko się do niej odezwał. — Pro bono brzmi w twoich ustach jak najgorsze ujma. Nie interesuje cię koncepcja niesienia pomocy społeczeństwu? — zapytała, lekko wzdychając; doskonale świadoma p a z e r n o ś c i swojego współpracownika. Nellie aktualnie zależało nie tyle na zarobkach, co na jak najszybszym nabraniu rozpędu i powrocie do pracy.
Wstała z miejsca i wygładziwszy najpierw kończącą się tuż nad kolanem, dopasowaną spódnicę — z rodzaju tych, które najczęściej nosiła do pracy — podeszła do biurka Gary’ego, wyciągając w stronę mężczyzny wyprostowaną dłoń. — Dokumenty? — powiedziała. Zabrzmiało to bardziej jak ż ą d a n i e, niż pytanie, bądź prośba.
f**king lawyer
carragher & partners
183 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
I've still got one more card to play.
Awatar użytkownika
Dokumenty, równo ułożone na uporządkowanym biurku, natychmiast znalazły się w dłoni Garlanda; chciał pokazać, że nie odda ich łatwo. Podciągnięte mankiety i odsłonięte przedramiona wyglądały, jakby mężczyzna naprawdę przygotowywał się do w o j n y. Ale starcia, do których dochodziło między nim a wspólniczką, nie polegały na dosłownych p o t y c z k a c h. Były subtelniejsze. Zawierały się w nieprzychylnych, uprzedzonych spojrzeniach i równie oschłych słowach uwagach. Uprzykrzali sobie życie z taką zajadłością, że żadna bitwa nie mogła się z tym równać. A jednak musieli w s p ó ł p r a c o w a ć. Przynajmniej do czasu, gdy teść przestanie traktować Gary’ego jakby był n i a ń k ą jego córki. Wszystko dla dobra firmy.
Kobieta, Alice Lee, lat czterdzieści dwa. Samotna matka, dwoje dzieci, żadnych informacji o ojcu — perorował, nie patrząc na opis sprawy. Nie musiał — był przygotowany, gdyż dwa minione dni częściowo poświęcił na znalezienie o d p o w i e d n i e j. Trudnej, niewygodnej, lecz możliwej do wygrania. — Pozywa byłego pracodawcę o nadużywanie pozycji i molestowanie — zakończył w tym samym momencie, w którym Nellie zatrzymała się przy jego biurku i wyciągnęła dłoń. Uwagę Gary’ego przykuły smukłe palce. Nie chciał tego robić, a mimo to bezwiednie przyrównał je do dłoni ż o n y: całkowicie odmiennych, zwyczajowo umazanych farbą, która znajdowała się również za krótko przyciętymi paznokciami. Kiedyś uważał to za urocze, dziś użyłby innego określenia.
Garland przełknął wspomnienie. Nie umknęło jego uwadze, że Helen czujnie obserwowała jego ruchy, jakby nieustannie czekała, aż popełni jakiś błąd. Choćby najmniejszy. Dlatego zdjął spojrzenie z jej ust, których smakował w sennej wyobraźni i przeniósł na oczy. Ich wyraz skutecznie otrzeźwił jego myśli. Skup się, powtarzał sobie. Wstał i podał teczkę kobiecie, po czym wsunął dłonie do kieszeni idealnie dopasowanych spodni. Zrobił kilka kroków i stanął twarzą do okna, zza którego rozpościerał się niemal idealny widok na miasto. Lepszy można było podziwiać wyłącznie z gabinetów na najwyższym piętrze.
Nie interesują mnie małe sprawy — odpowiedział wymijająco. Przeczucie podpowiadało mu jednak, że Nellie nie musiała dopytywać, by domyślić się dokładniejszej odpowiedzi. — Od czego zaczniesz? — zapytał, obracając się ku niej.
adwokat
kancelaria carragher & partners
170 cm
36 yo
Awatar użytkownika
about me
prawniczka, która po latach życia za granicą, postanowiła wrócić w rodzinne strony
Awatar użytkownika
Dziecinna, idiotyczna, bezsensowna wojna trwała w najlepsze i przynosiła coraz więcej strat — odbijając się głównie na firmie, gdyż znajdując się w jednym pomieszczeniu, stwarzali nerwową atmosferę. Oraz samej Nellie, która niezbyt dobrze radziła sobie z konfliktami. Nie wiedziała⁣, dlaczego Garland darzy ją tak wielką niechęcią — mogła jedynie przypuszczać, że chodzi o stanowisko oraz pozycję w kancelarii. I na dokładkę, ten cholerny gabinet. Nie chciała odpuszczać, nie potrafiła odpuszczać, ale — momentami! — była już o krok od p o d d a n i a się, ponieważ … doskwierało jej zmęczenie. Wyczerpanie, spowodowane piętrzącymi się kłamstwami. Nie będąc szczera, nie miała wsparcia. Bez wsparcia, nie dawała sobie rady. Nigdy też nie potrafiła prosić o p o m o c.
Kiwnęła głową na znak, że dotarły do niej przedstawione informacje. Przyglądał się jej, wiedziała to — i sama również nie odwracała spojrzenia od jego twarzy, jakby chcąc rzucić nieme w y z w a n i e.
Zaraz jednak podniósł się z miejsca, a Nellie, trzymając w rękach teczkę z dokumentami, ruszyła w stronę swojego biurka — nie zajmując przy tym miejsca na krześle, a jedynie opierając się tyłem o blat. Szybko zlustrowała papiery, odnajdując najważniejsze, zawarte w nich informacje. Zmarszczyła brwi. Sprawy o molestowanie nigdy nie były łatwe i przyjemne; zwłaszcza jeśli toczyły się między szarymi pracownikami niskiego szczebla, a właścicielami dochodowych firm; posiadającymi znacznie większe środki finansowe. Tu nie chodziło co prawda o żadną korporację, ale wszyscy ciepło wypowiadali się o swoim szefie, sprawiając, że jego wizerunek stawał się niemal a n i e l s k i; co paradoksalnie budziło większe wątpliwości. Nikt nigdy nie pozostawał bez skazy.
Przez moment, skupiając się wyłącznie na sprawie, zapomniała o jego obecności. Otrzeźwienie przyniósł głos Garlanda i słowa, po których zmarszczyła brwi.
Od czego zacznę? — zapytała, jakby z niedowierzaniem. — Pozwól, że ci przypomnę: nie musisz sprawdzać mojej wiedzy i kontrolować wykonywanych kroków. Nie jestem stażystką i niedługo moje uprawnienia zostaną zaktualizowane. Jedyne, o co mogłabym cię prosić, to przedstawienie aktualnych klientów i wypełnienie kilku luk, związanych ze zmianami przepisów — odparła, wręcz zbyt spokojnym tonem. — Muszę porozmawiać z Alice — stwierdziła, zamykając teczkę. — Postaram się zaplanować spotkanie na dziś. Jeśli chcesz, możesz mi towarzyszyć, chociaż zdaje się, że nie jesteś w najlepszej formie? Źle spałeś? — zapytała, uśmiechając się lekko; skoro miała okazję, by coś mu w y p o m n i e ć. Zauważyła, że był mocno rozkojarzony; co kompletnie do niego nie pasowało.
ODPOWIEDZ