about me
hold my name on your lips like the kind of prayer you pray when you know you're to about to die

nereida "nettie" marlon westfold

każdego wieczoru rozplątuję siebie z cudzych rąk i próbuję zasnąć jako j-a
Od z a w s z e wiem, że nikt nigdy na mnie nie czeka, nie chwyci mej dłoni i nie uraczy jej szczęściem. Za każdym razem muszę samodzielnie budować swój los i walczyć o ostatnią iskrę nadziei.
A mam sporą w y o b r a ź n i e, na tyle wspaniałą - że czasem wolę pozostać w swoich fantazjach niż stawiać czoło rzeczywistości. I choć tego nie pokazuję, najczęściej zjada mnie stres. Nie pokazuje - bo umiem grać - bo perfekcyjnie potrafię nakładać dobrą maskę do złej gry.
zostałam sama z cieniem twojej nieobecności - tak gęstym, że wypełnia każdy mój oddech
Był jednak k t o ś.
Istniał - godzien wyleczyć brak mojej poradności i rządze, perfekcyjnie wgrywał się w harmonie moich codziennych niewypałów - wiedział jak zaradzić na zbyt mocne bicie serca. K o c h a ł a m, kochałam tak mocno - że aż w końcu o niego żebrałam. Miłość ta, jednak nie wystarczyła - by zwalczyć wszystkie me demony, za dużo chciałam - i za wiele wciągałam w nas związek kontroli.
Nie wytrzymał.
Pękł - a ja razem z nim. Popełniłam grzech śmiertelny i do końca życia muszę teraz z nim żyć.
zamknęłam drzwi, które jeszcze pamiętały twoje kroki, by nigdy więcej nie usłyszeć ich z bliska
Oddałam więc swe serce sztuce, zapatrzona w cielesny mechanizm, w skrycie i naiwnie wierze, że w ten sposób jestem w stanie zrehabilitować swoje d o b r o - ukrywam się w pracowni, gdzie tylko smugi światła niczym mgła przedzierają się poprzez zakneblowane okna. Palcami u dłoni rzeźbie świat, który nigdy nie był dla mnie stworzony. Gdzie ja nie powinnam w nim istnieć.
Niekiedy wychodzę, niekiedy odnajduje w swym sercu rozkosz.
— nosi na palcu pierścionek od babki, której nigdy nie poznała, bo wierzy, że to jedyna kobieta, która by ją zrozumiała.
— pierwszy raz uciekła z domu w wieku ośmiu lat - do szklarni, spędziła tam całą noc, rozmawiając z roślinami
— czasami, tuż przed zaśnięciem, zapisuje jedno słowo na wewnętrznej stronie dłoni, nigdy go nikomu nie pokazuje
— kolekcjonuje stare fotografie nieznajomych kupowane na pchlich targach, nadaje imiona osobom na zdjęciach
— je tylko bardzo zimne rzeczy - uważa, że ciepło przypomina jej rzeczy, o których nie chce pamiętać
— zna imiona większości roślin doniczkowych, które spotyka w domach znajomych
— raz w roku pisze list do samej siebie sprzed dekady, zamyka go w kopercie i nigdy nie czyta ponownie.
— uwielbia czytać nekrologi, mówi, że to jedyne miejsca, w których ludzie są na moment prawdziwi
— miała kiedyś przyjaciółkę, która zniknęła bez śladu, do dziś zostawia jej wiadomości na poczcie głosowej
— przez większość życia była przekonana, że umrze młodo - teraz nie wie, co robić z czasem
— lubi słuchać audiobooków w językach, których nie zna - twierdzi, że to kołysanki bez zrozumienia
— regularnie odwiedza miejsca, z którymi nie ma wspomnień, żeby je sobie d o f a n t a z j o w a ć
— czasami maluje sobie ciało czarną akwarelą, uważa, że to jej zbroja
— w dzieciństwie miała wyimaginowaną siostrę - nazwała ją Portia - a wyobrażała sobie jako Natalie Portman z postaci Padme w STAR WARS
— myśli o sobie w trzeciej osobie, gdy czuje się zagubiona, to daje jej iluzję kontroli
— zamiast płakać, zaciska palce tak mocno, że zostają ślady półksiężyców na skórze
— w wolnym czasie uczęszcza na kurs rzeźbiarski
Od z a w s z e wiem, że nikt nigdy na mnie nie czeka, nie chwyci mej dłoni i nie uraczy jej szczęściem. Za każdym razem muszę samodzielnie budować swój los i walczyć o ostatnią iskrę nadziei.
A mam sporą w y o b r a ź n i e, na tyle wspaniałą - że czasem wolę pozostać w swoich fantazjach niż stawiać czoło rzeczywistości. I choć tego nie pokazuję, najczęściej zjada mnie stres. Nie pokazuje - bo umiem grać - bo perfekcyjnie potrafię nakładać dobrą maskę do złej gry.
zostałam sama z cieniem twojej nieobecności - tak gęstym, że wypełnia każdy mój oddech
Był jednak k t o ś.
Istniał - godzien wyleczyć brak mojej poradności i rządze, perfekcyjnie wgrywał się w harmonie moich codziennych niewypałów - wiedział jak zaradzić na zbyt mocne bicie serca. K o c h a ł a m, kochałam tak mocno - że aż w końcu o niego żebrałam. Miłość ta, jednak nie wystarczyła - by zwalczyć wszystkie me demony, za dużo chciałam - i za wiele wciągałam w nas związek kontroli.
Nie wytrzymał.
Pękł - a ja razem z nim. Popełniłam grzech śmiertelny i do końca życia muszę teraz z nim żyć.
zamknęłam drzwi, które jeszcze pamiętały twoje kroki, by nigdy więcej nie usłyszeć ich z bliska
Oddałam więc swe serce sztuce, zapatrzona w cielesny mechanizm, w skrycie i naiwnie wierze, że w ten sposób jestem w stanie zrehabilitować swoje d o b r o - ukrywam się w pracowni, gdzie tylko smugi światła niczym mgła przedzierają się poprzez zakneblowane okna. Palcami u dłoni rzeźbie świat, który nigdy nie był dla mnie stworzony. Gdzie ja nie powinnam w nim istnieć.
Niekiedy wychodzę, niekiedy odnajduje w swym sercu rozkosz.
— pierwszy raz uciekła z domu w wieku ośmiu lat - do szklarni, spędziła tam całą noc, rozmawiając z roślinami
— czasami, tuż przed zaśnięciem, zapisuje jedno słowo na wewnętrznej stronie dłoni, nigdy go nikomu nie pokazuje
— kolekcjonuje stare fotografie nieznajomych kupowane na pchlich targach, nadaje imiona osobom na zdjęciach
— je tylko bardzo zimne rzeczy - uważa, że ciepło przypomina jej rzeczy, o których nie chce pamiętać
— zna imiona większości roślin doniczkowych, które spotyka w domach znajomych
— raz w roku pisze list do samej siebie sprzed dekady, zamyka go w kopercie i nigdy nie czyta ponownie.
— uwielbia czytać nekrologi, mówi, że to jedyne miejsca, w których ludzie są na moment prawdziwi
— miała kiedyś przyjaciółkę, która zniknęła bez śladu, do dziś zostawia jej wiadomości na poczcie głosowej
— przez większość życia była przekonana, że umrze młodo - teraz nie wie, co robić z czasem
— lubi słuchać audiobooków w językach, których nie zna - twierdzi, że to kołysanki bez zrozumienia
— regularnie odwiedza miejsca, z którymi nie ma wspomnień, żeby je sobie d o f a n t a z j o w a ć
— czasami maluje sobie ciało czarną akwarelą, uważa, że to jej zbroja
— w dzieciństwie miała wyimaginowaną siostrę - nazwała ją Portia - a wyobrażała sobie jako Natalie Portman z postaci Padme w STAR WARS
— myśli o sobie w trzeciej osobie, gdy czuje się zagubiona, to daje jej iluzję kontroli
— zamiast płakać, zaciska palce tak mocno, że zostają ślady półksiężyców na skórze
— w wolnym czasie uczęszcza na kurs rzeźbiarski
imiona
nereida "nettie" marlon nazwisko
westfold data urodzenia
1 wrzesień, 2000 r. miejsce urodzenia
lorne bay zawód
aktorka teatralna miejsce pracy
teatr w cairns dzielnica mieszkalna
tinagaree orientacja seksualna
biseksualna stan cywilny
panna zaimki postaci
ona jej
środek transportu
tylko pieszo związek ze społecznością aborygenów
najlepsza przyjaciółka Nettie jest Aborygenką, dziewczyna zamieszkała w jej leśnej chatce, aby się nią zająć - podczas jej nieobecności w Lorne Bay najczęściej odwiedzane miejsca
leśna chatka, bary, kluby - własna pracownia artystyczna kogo powiadomić w razie wypadku postaci?
Manfred Westfold - brat czy wyrażasz zgodę na ingerencję mg?
tak
about me
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky
And as the clouds roll by we'll sing the song of the sea
And as the clouds roll by we'll sing the song of the sea

witamy w lorne bay
Cieszymy się, że jesteś z nami! Możesz już teraz rozpocząć swoją przygodę na forum. Przypominamy, że wszelka niezbędna wiedza o życiu w niezwykłej Australii znajduje się w przewodnikach, przy czym wiadomości podstawowe odnajdziesz we wprowadzeniu. Zajrzyj także do działu miasteczko, by poznać Lorne Bay jeszcze lepiej.
Uważaj na węże, meduzy i krokodyle i baw się dobrze!

