Wdech, wydech, mocne ściśnięcie frywolnych sznurówek i odgarnięcie przydługich włosów opadających na czoło. Bieg o wszystko, o zakwalifikowanie się do zawodów, które miały zagwarantować miejsce na każdym lepszym uniwersytecie w promieniu kilkuset kilometrów. Do tego stypendium sportowe i dumne reprezentowanie barw swojego alma mater przez kilka kolejnych lat. O tym co będzie dalej nie myślał już wcale. Doskonale wiedział, że jego kariera ma określony termin przydatności, nawet przed zaczęciem. Że ciało nie będzie w nieskończoność znosiło barbażyńskich czasem godzin treningów. Ale nie przeszkadzało mu to. To właśnie w ten sposób chciał się spełniać. Czuć adrenalinę, gdy ustawiał stopy na linii startowej. Endorfiny po przerwaniu taśmy na mecie. To wszystko dawało mu siłę do życia.
Głuchy odgłos gruchotanej kości zdawał się nieść echem po spękanej słońcem bieżni. Świat zdawał się zwolnić, a Cooper czuł każdy mikroskopijny ruch kostki, którą próbował postawić na ziemi po upadku. Nie tylko jego ciało runęło na gumowe podłoże, ale w tej jednej chwili, przez jeden nieprawidłowy ruch, upadły jego wszystkie plany i marzenia na przyszłość. Bo miał tylko jeden cel.
Koniec.
Jego życie dobiegło końca, choć pozornie dopiero się zaczynało. Źle postawiona noga, pogruchotane kości kostki i krzyk, który długo po upadku dudnił mu w uszach. Diagnoza była prosta - będzie mógł chodzić, ale już nigdy nie wróci do zawodowego sportu. Dla Coopera oznaczało to zawalenie się jego całego świata. Codzienna rutyna odeszła w niepamięć, zastąpiona zmianami opatrunków, czy późniejszą rehabilitacją. Nie było się co oszukiwać - na studia nie chciał pójść po wykształcenie, a wyniki egzaminów nie pomagały, gdy stracił złoty bilet.
Dorywcza praca w firmie adopcyjnych rodziców, łapanie byle jakich zleceń i wyprowadzka do Sapphire River sprawiały, że ledwo wiązał koniec z końcem. Sytuację zdawała się ratować furgonetka oklejona kolorami popularnego przewoźnika, a od jakiegoś czasu Cooper co rano zakłada firmową polówkę i wsiada za kierownicę, żeby niezawodnie dostarczać paczki pod same Twoje drzwi.
Cooper większość czasu jeździ swoją służbową furgonetką.
Związek ze społecznością Aborygenów
Brak związku.
Najczęściej spotkasz mnie w:
Z uwagi na pracę, Cooper dobrze zna Lorne Bay i okolicę. W ciągu dnia pracy spotkać go można na prawie każdej uliczce, za to popołudniami kręci się wokół oceanu - nie może surfować, za to w wodzie czuje, że nie ma ograniczeń.
Kogo powiadomić w razie wypadku postaci?
Poppy Carragher - współlokatorka
booker alderson sutton alderson - rodzeństwo
Czy wyrażasz zgodę na ingerencję MG?
Wyrażam zgodę na wydarzenia, które mogą wpłynąć na fabułę, bez całkowitej jej zmiany (nie dla ciąż, dzieci, poważnych uszczerbków na zdrowiu).
And as the clouds roll by we'll sing the song of the sea



