biolog morski — stacja antarktyczna palmer
30 yo — 183 cm
Awatar użytkownika
about
Przez większość życia pracował na stacji badawczej na biegunie południowym, przez co jego małżeństwo podupadło. Zgodził się na szaloną wymianę i razem z udawaną żoną wylądował w rodzinnym miasteczku, gdzie remontuje dom odziedziczony po dziadkach.
Wiedział, że byłoby im lżej, gdyby w końcu się na siebie otworzyli, jednak w obliczu tego, w jakiej sytuacji się znaleźli, nie było to wcale takie proste. Otis nie wiedział, czy w innych okolicznościach nie udałoby mu się jej polubić. Niewykluczone, że gdyby po powrocie do domu dali sobie trochę więcej czasu, a Sally zaprosiłaby Sailor z mężem na kolację, ich dwójka znalazłaby wspólny język, którego teraz brakowało im głównie dlatego, że Otis nie chciał dopuścić do tego, by runął mur, który wokół siebie wybudował. Za wszelką cenę wzbraniał się przed choćby minimalnym zaangażowaniem, jak gdyby obawiał się, że w ten sposób postawi kreskę na własnym małżeństwie. Zachowywał się ciut irracjonalnie, a wszystko to dlatego, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Nie wiedział, w jaki sposób rozdać karty, aby niczego nie spieprzyć, a jednocześnie zadbać o to, aby codzienność w towarzystwie Sailor była chociaż trochę przyjemniejsza. Ostatecznie uznał więc, że da tej relacji szansę, jednak nie na takich zasadach, jakich mogła oczekiwać od niego żona. W udawanie szczęśliwego małżeństwa nadal nie zamierzał się bawić - nie wtedy, kiedy zostawali sam na sam.
- Powinnaś żałować. Nie ma nic bardziej relaksującego, niż możliwość wypłynięcia na jezioro z wędką w dłoniach - wyjaśnił, lekko wzruszając ramionami. Sam rzeczywiście postrzegał to w ten sposób, choć nie znaczy to wcale, że i ona musiała. Otis uwielbiał tego rodzaju rekreację, ponieważ dla niego wiązała się z wyjątkowo przyjemnymi wspomnieniami - takimi, do których naprawdę chciało się wracać. Teraz, kiedy ponownie znalazł się w tak bliskim mu miejscu, odczuł to jakby ze zdwojoną siłą.
Nie zamierzał jej przeszkadzać, kiedy przymierzała się do wejścia do wody. Sam na razie z niczym nie planował się spieszyć, dlatego zajął się rozłożeniem koca, a później ściągnął z siebie koszulkę, którą wcisnął do niewielkiego plecaka. Nie chcąc zbytnio naruszać jej prywatności, jedynie przelotnie omiótł ją spojrzeniem, kiedy ściągała z siebie kolejne warstwy, zaraz więcej uwagi poświęcając książkę, którą wyciągnął spośród przyniesionych przez siebie rzeczy. - Nie mogę tego obiecać, ale przyrzekam, że jeśli zobaczę w okolicy aligatora, na pewno ci o tym powiem - odparł pół żartem, ponieważ wcale nie uważał, że mogło im w tym miejscu cokolwiek grozić. Za młodu bywał tu naprawdę często i nigdy nie wydarzyło się nic, czym musiałby się martwić. - No, na co czekasz? - zapytał, przyglądając się temu, jak ostrożna była podczas wchodzenia do wody. Wydawało mu się chyba, że skoro zawodowo zajmowała się pływaniem, nie powinna mieć z tym najmniejszego problemu, jednak może miało to coś wspólnego z faktem, że znajdowali się w miejscu, którego nie znała. Na pogodę ostatecznie nie mogli przecież narzekać.

trenerka pływania na uniwerku i krawcowa — uniwersytet w sydney
30 yo — 167 cm
Awatar użytkownika
about
Udaje, że zdrada męża z jej koleżanką wcale nie miała miejsca i godzi się na wymiankę małżeńską, by przekonać się w końcu, że j e j małżeństwo jest na przegranej pozycji. Przyjeżdża do Lorne, by być "żoną" Otisa i przekonuje się jak bardzo spaprało się jej życie.
Sytuacja była dla nich nowa, więc dziwnego, że nie traktowali przyjazdu do Lorne jak półkolonii, na których mieszkali pod jednym dachem i korzystali ze swobody. Dziewczyna wcale nie potrzebowała spędzać urlopu z dala od małżonka i naprawdę ciężko znosiła tę rozłąkę, więc przez pierwsze dni w ogóle nie siliła się na rozmowę czy wspólne spędzanie czasu ale ile tygodni/miesięcy mogła spędzić samotnie w pokoju gościnnym? Docierało do niej, że to była jej nowa rzeczywistość i mogła się zwyczajnie poddać, zamartwiając się w sypialni bądź wyjść z tego cholernego domu i spróbować produktywnie wykorzystać ten czas. Wybrała opcję numer dwa i naprawdę cieszyła się na wspólny wypad w zupełnie nowe miejsce.
Nie jestem do końca pewna czy relaksowałoby mnie takie kilkugodzinne wpatrywanie się w wędkę. Zwłaszcza, że nie skrzywdziłabym żadnej rybki — wzdrygnęła się, bo choć uwielbiała rybne potrawy, nie potrafiłaby skrzywdzić ż a d n e g o zwierzęcia; kurczaka też jadła ale nie oznaczało to, że będzie na niego polować, prawda? Wiedziała jednak, że faceci traktowali tę aktywność trochę inaczej. — Możemy tego spróbować następnym razem, o ile posiadasz łódź i pozwolisz mi wypuszczać każda, złapaną na haczyk rybę. Oczywiście, o ile jakąkolwiek złowię ale jestem dobrej myśli. Rywalizacja mnie napędza — zachichotała, dochodząc do wniosku, że co miała do stracenia? Przynajmniej nauczy się czegoś nowego i aktywnie spędzi czas na powietrzu. Może będzie mogła pochwalić się Joelowi swoimi świeżo nabytymi zdolnościami?
Świetnie, teraz mi lepiej — uniosła brew i pokręciła głowa rozbawiona. Nie brała pod uwagę aligatorów ale wystarczyłby wąż w zaroślach lub pająk by spanikowana wybiegła z sadzawki i wróciła pół noga do auta. Gdy o tym myślała, opuszczała ją chęć popływania, jednak nie chciała wyjść na tchórza! — Jest zimna. Myślisz, że pływakom nie bywa z i m n o? — zaśmiała się i zanurzyła jedną stopę, a po niej następną. Dłonie zacisnęła w pięści i zaczęła ostrożnie wchodzić głębiej, pozwalając na to by woda chłodziła jej ciało. W końcu rzuciła się nią, by przerwać powolne znęcanie się nad sobą i krzyknęła pod ekscytowana. Zanurkowała i wynurzyła się z wody dopiero po kilku sekundach, odgarniając do tyłu ociekające wodą włosy. — A ty? Zamierzasz stróżować na tym kocu przez resztę dnia? Nie martw się, jeśli zobaczę aligatora, na pewno ci o tym powiem — zaśmiała się, utrzymując się na powierzchni.

Otis Dunham
biolog morski — stacja antarktyczna palmer
30 yo — 183 cm
Awatar użytkownika
about
Przez większość życia pracował na stacji badawczej na biegunie południowym, przez co jego małżeństwo podupadło. Zgodził się na szaloną wymianę i razem z udawaną żoną wylądował w rodzinnym miasteczku, gdzie remontuje dom odziedziczony po dziadkach.
Dość naiwnie łudził się, że jakoś to przeboleją. Wmawiał sobie, że wyrazi zgodę na to dziwne doświadczenie, aby jego żona była usatysfakcjonowana, a później jakoś wytrzyma kolejne miesiące i po powrocie do Sydney będą mogli powiedzieć sobie, jak wielka była to pomyłka. Kiedy jednak doszło do realizacji tego planu, Otis zdał sobie sprawę z tego, że wcale nie potrzebuje więcej czasu, aby być w stanie stwierdzić, że ta zamiana nie była dla niego. Mógł powiedzieć to już teraz, jednak ogromnie martwił go fakt, że najwyraźniej nie popierała tego jego żona, która od czasu wyjazdu nie odezwała się do niego ani słowem. Nie tak miało to wyglądać, a chociaż niemożliwie go to frustrowało, nie zamierzał wywiesić białej flagi. Miał zamiar wytrwać w tym postanowieniu, a żeby było mu choć trochę łatwiej, musiał dać szansę Sailor. Nie na zasadach, których można by oczekiwać od takiej relacji, ale tak po prostu, jak koleżance… Zważywszy na to, w jakiej sytuacji się znaleźli, powinni być w stanie nawiązać nić porozumienia, prawda?
- W porządku. Powiedzmy, że jestem skłonny to rozważyć, chociaż najpierw przydałby ci się trening na sucho - tym bardziej, jeśli miałby pożyczyć jej którąkolwiek z własnych wędek, których zniszczenia wolałby uniknąć. Jak na rasowego wędkarza przystało, postrzegał je jako swój skarb - trochę tak, jak czarodziej własną różdżkę. Nie przeżyłby, gdyby którejś coś się stało. Ale, jak widać, otwarty był na możliwość dalszego spędzania razem czasu. Może jednak niekoniecznie w wodzie, dlatego pozostał na miękkim kocu, na którym wyciągnął się razem z książką. A chociaż ta już od dłuższej chwili spoczywała w jego dłoniach, na razie nie zdecydował się na przejrzenie jej stron. Przynajmniej nie do czasu, aż Sailor zniknęła pod powierzchnią wody na krótko po tym, jak on bezradnie wzruszył ramionami. Otworzył więc książkę na losowej stronie, ale już chwilę później za sprawą słów dziewczyny to na nią przeniósł swoją uwagę. - Bez obaw, mam coś do obrony - stwierdził, po czym uniósł książkę do góry i lekko zamachał nią w powietrzu. - Chociaż trochę byłoby mi jej szkoda, jest szalenie ciekawa. Wiedziałaś na przykład, że za kowbojskich czasów niektórzy pisali książki na skórach kangurów? I pisali je krwią - dodał, a chociaż z byciem szalenie ciekawą trochę przesadzał, ten konkretny fakt uważał za niezwykle fascynujący. Domyślał się jednak, że z Sailor może być inaczej, skoro w kwestii zwierząt była z niej taka pacyfistka. Aby było jasne, on także nie popierał ich krzywdy, jednak doskonale wiedział, że natura rządzi się swoimi prawami i na pewne rzeczy po prostu nie ma rady.

trenerka pływania na uniwerku i krawcowa — uniwersytet w sydney
30 yo — 167 cm
Awatar użytkownika
about
Udaje, że zdrada męża z jej koleżanką wcale nie miała miejsca i godzi się na wymiankę małżeńską, by przekonać się w końcu, że j e j małżeństwo jest na przegranej pozycji. Przyjeżdża do Lorne, by być "żoną" Otisa i przekonuje się jak bardzo spaprało się jej życie.
Najgorsza w tym wszystkim była ta cholerna cisza, która pozostawiała im przestrzeń na snucie własnych, niekoniecznie zadowalających scenariuszy. Uzmysłowiła sobie, że najwyraźniej jej małżonek świetnie znosił rozłąkę i w obecności Sally tak świetnie się bawił, że nie przyszło mu do głowy by sprawdzić czy i ona bawi się równie dobrze. Wcale nie traktowała tego jak zabawy i cholernie tęskniła za domem, co starała się mu udowodnić, pozostawiając po sobie ślad w postaci smsów i pozostawionych połączeń, na które nie raczył odpowiedzieć. Było jej zwyczajnie przykro.
Najlepiej w jakimś odosobnionym miejscu bym nie uszła za dziwaczkę, która macha wędką na prawo i lewo, gdy w pobliżu nie ma żadnej wody — prychnęła, wyobrażając sobie cały ten obrazek. Wędkowanie wydawało jej się pozornie proste ale doskonale wiedziała, że sztuka polegała na znajomości przynęt i różnych taktykach, które zdaniem wędkarzy zwiększały szanse na dobry połów. Nie spodziewała się raczej przedniej zabawy, bo siedzenie z wędką wydawało jej się strasznie nużące ale uznała, że warto uczyć się nowych rzeczy i poszerzać swoje horyzonty. I tak, ostatnia rzeczą, której chciałaby dokonać, byłoby narażenie go na stary majątkowe i zniszczenie którejś z wędek.
I co? Zanudzisz go nią na śmierć? — zażartowała, krzycząc z wody, której temperatura szybko stała się znośniejsza. Nie zainteresowała się tym co obecnie czytał i nie wiedziała nawet czy lubił książki, więc nie zakładała z góry, że było to coś zupełnie nie w jej stylu; jedynie żartowała, wyobrażając sobie Otisa, który w starciu z aligatorem, miał jedynie tę k s i ą ż k e. — Fuj! To barbarzyńskie — wzdrygnęła się, machając intensywnie stopami i ułożyła się na plecach. Dostrzegła w oddali zbliżające się w ich stronę ciemne chmury, które nie zwiastowały niczego dobrego. Może jednak nie będą zmuszeni przed wcześnie wracać na farmę? — Widziałam ostatnio plakat informujący o nadchodzących imprezach w związku z Dzikim Zachodem i produkcją filmu w tych okolicach. Była jakaś wzmianka o Nedzie Kellym, którego powieszono ponad 150 lat temu w wieku dwudziestu sześciu lat. Był jak Robin Hood, bo rabował banki i rozdawał kasę biednym ale odebrał życie wielu policjantom. I wyobraź sobie, że doszło do egzekucji mimo zebrania aż 32 tysięcy podpisów protestujących przeciw skazaniu Neda. Nie znałam tej historii wcześniej — krzyknęła i zdecydowała się dopłynąć do płycizny, by wrócić na koc. Gdy opuściła wodę, poczuła otulający ją chłód, więc w pierwszej kolejności sięgnęła do torby po ręcznik i wytarła ociekające wodą ciało. Dopiero potem okryła się nim i usiadła obok blondyna na kocu. Widząc jak wczytany jest w lekturę, sama wyciągnęła zabraną z domu krzyżówkę oraz długopis, chcąc się czymś zająć. Po kilku minutach, zgarbiona i otulana bawełnianym ręcznikiem, spojrzała na niego i przerwała mu czytanie.
Żaba australijska? Sześć liter — zadała głośno pytanie, licząc na drobną pomoc w rozwiązaniu krzyżówki.

Otis Dunham
biolog morski — stacja antarktyczna palmer
30 yo — 183 cm
Awatar użytkownika
about
Przez większość życia pracował na stacji badawczej na biegunie południowym, przez co jego małżeństwo podupadło. Zgodził się na szaloną wymianę i razem z udawaną żoną wylądował w rodzinnym miasteczku, gdzie remontuje dom odziedziczony po dziadkach.
Kiedy przedstawiła to w ten sposób, na ustach Otisa wymalował się uśmiech. Cóż, taki widok z daleka rzeczywiście mógł wydawać się zabawny, jednak w jego odczuciu był konieczny, jeśli Sailor miała choć trochę pewnej poczuć się w towarzystwie wędki. Zresztą, sam czułby się bardziej komfortowo, mając pewność, że dziewczyna nie zrobi im na wodzie krzywdy, a przecież nie chodziło wyłącznie o potencjalne zniszczenie jego ulubionego narzędzia, ale również o ich bezpieczeństwo, bo nieumiejętne zarzucanie wędki mogło grozić choćby zmniejszeniem stabilności łódki, a gdyby któreś z nich wylądowało w jeziorze, cóż, pozostawało tylko mieć nadzieję, że zdołaliby dopłynąć do brzegu.
Posłał jej karcące spojrzenie, jednak jeśli przyglądała mu się uważnie, bez problemu powinna być w stanie dostrzec przebijający przez jego twarz uśmiech. Jak widać, spędzanie czasu w swoim towarzystwie wcale nie musiało być aż tak straszne, jak początkowo sobie wyobrażali. - A dziś niby tak nie jest? - zapytał, choć wcale nie oczekiwał odpowiedzi. Choć wiele osób walczyło o poprawę bytu zwierząt, w niektórych miejscach żyły one w spartańskich warunkach, a wiele z nich było zabijanych dla zabawy choćby w trakcie polowań. To był jeden z tych rodzajów rozrywki, których Otis nigdy nie zrozumie. Zresztą, kiedy pierwszy raz przyjechał do stacji badawczej, miał ochotę uratować wszelkie zwierzęta, na które czyhało zagrożenie, jednak na to nie mógł sobie pozwolić. Jego praca nie polegała na niesieniu pomocy, a na zdobywaniu informacji, dlatego zmuszony był biernie się temu przyglądać. Nadal nie do końca się do tego przyzwyczaił. - Mhm, czytałem o tym - skinął lekko głową i znów zamachał w powietrzu książką, która znajdowała się w jego dłoniach. - Jeśli dobrze pamiętam, miał na utrzymaniu całkiem sporą rodzinę, bo jego ojciec zmarł dość wcześnie. Nie miał chyba nawet piętnastu lat… Wyobrażasz sobie, że taki dzieciak musi porywać się na kradzieże, żeby dać sobie radę? Dwie odsiadki przed dwudziestką to cholernie niepokojący wynik - i pewnie pod tym względem w niektórych dzielnicach nadal nie było poprawy. Swoją drogą, mieli spędzić tu przyjemnie czas, a tymczasem pogrążali się w coraz bardziej depresyjnych tematach. Dobrze więc, że ten w końcu się urwał, a oni mieli szansę poświęcić się czemuś innemu. Kiedy Sailor wytrąciła go z czytania za sprawą krzyżówki, potrzebował chwili, żeby wrócić do rzeczywistości. - Litoria? A nie, czekaj… To siedem - zastanowił się na głos, starając się odnaleźć w pamięci prawidłową odpowiedź. - Na pewno dobrze policzyłaś? - zerknął na Sailor z powątpiewaniem, przekręcając się na kocu na bok, tak aby po wsparciu się na łokciu mieć na nią lepszy widok. Naprawdę próbował teraz przeczesać każdy zakamarek własnego umysłu, jednak nie odnalazł tam nic, co spełniałoby podane przez nią kryteria. A przecież naprawdę znał się na rzeczy!

trenerka pływania na uniwerku i krawcowa — uniwersytet w sydney
30 yo — 167 cm
Awatar użytkownika
about
Udaje, że zdrada męża z jej koleżanką wcale nie miała miejsca i godzi się na wymiankę małżeńską, by przekonać się w końcu, że j e j małżeństwo jest na przegranej pozycji. Przyjeżdża do Lorne, by być "żoną" Otisa i przekonuje się jak bardzo spaprało się jej życie.
Ktoś jeszcze piszę książki na skórach kangurów?! — spytała oburzona, przebierając rękoma i nogami pod wodą, by utrzymać się na powierzchni. Była wręcz nadwrażliwa, gdy chodziło o kwestie krzywdzenia zwierząt i choć wiedziała o istnieniu łańcucha pokarmowego czy pewnych prastarych tradycji, bardzo piekliła się, gdy słuchała zabijaniu zwierząt dla skrojeniu drogiego futra czy innych fanaberii. Ta dziewczyna zalewała się łzami, gdy na National Geographic gepardy polowały na antylopy - a kochała kotki bez względu na ich wielkość i najpewniej przeżywałaby też fakt, że owe dzikie zwierzę, chodzi z pustym żołądkiem, bo odpuściło sobie biedną antylopkę za którą szlochała. To było pokręcone!
Przykre jest to, do czego zmusza nas głód i poczucie odpowiedzialności za rodzinę. Wiele osób dopuszczało się okrucieństw jak i zwykłych przestępstw w imię pomocy bliskim i powiem ci, że gdybym spotkała młodego chłopaka, który kradnie by nakarmić rodzinę lub sąsiadów, to nie umiałabym chyba zawołać policji. Nie twierdze oczywiście, że postępuje dobrze ale cholera.. — urwała, nie wiedząc jak obrać w słowa to, co chciała mu przekazać. Życie pisało różne scenariusze i niekiedy cierpieli na tym ludzie, którzy pozbawieni byli pieniędzy albo tym bardziej z d r o w i a. Wspierała różne fundacje o wolontariaty, a w okresie świątecznym, poświęcała popołudnia na pracy w świetlicy, która wydawała posiłki potrzebującym ale czuła, że wsparcie powinno płynąć od władz, które powinny robić więcej by wspomóc takie rodziny. Może dzięki temu, część z nich nie musiałaby popełniać przestępstw i iść śladami Neda?
No tak, zobacz — długopisem stukała w puste okienka, udowadniając mu, że radziła sobie z liczeniem do dziesięciu. — Może adelot? — rzuciła po chwili, a kiedy hasło pasowało, uśmiechnęła się szeroko. Szybko przeszła do kolejnego pytania. — Najdłuższa rzeka w Australii? Nie wiem, chyba Murray? Albo Darling — spytała, kiedy pojedyncza kropla skapnęła na kolorowa kartkę. Odruchowo zerknęła na przysłonięte drzewami niebo i zamknęła pospiesznie krzyżówkę. — O nie, tylko nie d e s z c z — westchnęła widocznie rozczarowana i spojrzała na Otisa, nie wiedząc czy powinni zacząć się czym prędzej zbierać.

Otis Dunham
biolog morski — stacja antarktyczna palmer
30 yo — 183 cm
Awatar użytkownika
about
Przez większość życia pracował na stacji badawczej na biegunie południowym, przez co jego małżeństwo podupadło. Zgodził się na szaloną wymianę i razem z udawaną żoną wylądował w rodzinnym miasteczku, gdzie remontuje dom odziedziczony po dziadkach.
Ściągnął ku sobie brwi, a potem dość energicznie pokręcił na boki głową, nie kwapiąc się jednak do tłumaczenia, że mówił bardziej ogólnie. Wiedział przecież, że nadal istnieli ludzie, którzy wzbogacali się na krzywdzie zwierząt na przeróżne sposoby - robiono to w przemyśle kosmetycznym, odzieżowym, a także w setkach innych, włącznie z takimi, których szary człowiek w ogóle by o to nie podejrzewał. Uznał jednak, że zagłębianie się w te tematy nie będzie najrozsądniejszym posunięciem, jeżeli chcieli spędzić ze sobą stosunkowo miłe popołudnie. Ostatnie, czego potrzebowali, to dobijanie się tematami, które mogłyby wprawić ich w podłe humory.
- Każdy kij ma dwa końce, prawda? - zauważył, niedbale wzruszając przy tym ramionami. Oczywiście potępiał podążanie przestępczą drogą, jednak trudno nie zgodzić się z tym, co przed chwilą powiedziała Sailor. Swoją drogą, nie sposób nie zauważyć, jak dobre miała serce, na co uwagę zwrócił dzisiaj po raz pierwszy. Jak dotąd nie znał jej zbyt dobrze, ba, nie próbował jej przecież poznać, dlatego dopiero teraz stopniowo otwierał oczy na cechy jej charakteru, jednocześnie będąc zmuszonym przyznać, że… Coraz bardziej ją lubił. Nie wiedział, czy ich skomplikowane położenie nie doprowadzi w końcu do tego, że ta znajomość zmuszona będzie zakończyć się fiaskiem, ale wydawało mu się, że nie musiała być też naznaczona wzajemną niechęcią.
Uniósł jedną brew ku górze, nie będąc w stanie ukryć zaskoczenia tym, jak szybko poradziła sobie z hasłem, które przecież do najprostszych nie należało. Chyba jednak jej nie doceniał. - Murray - odparł bez cienia zawahania w głosie, po czym wychylił się tak, by być w stanie przyjrzeć się temu, co jeszcze znajdowało się w krzyżówce. - A tu będzie kormoran - odezwał się po chwili, palcem wskazując odpowiednie kratki. Sam również zwrócił uwagę na to, że plik papieru, który Sailor trzymała w dłoniach, został nieco zmoczony, jednak nie dostrzegł powodu do paniki. Prawdopodobnie dlatego, że nie widział chmury, która nadciągała ukryta za drzewami. - Daj spokój. Nie chcesz chyba powiedzieć, że boisz się odrobiny wody? - zerknął na dziewczynę z powątpiewaniem, a później w końcu podniósł się z miejsca, żeby ściągnąć jeansowe szorty, pod którymi miał kąpielówki. - W taką pogodę woda jest najlepsza - stwierdził, prawdopodobnie w ramach zachęty, po czym sam w końcu popędził w stronę sadzawki. Najwyraźniej zamierzał skorzystać choć trochę, na wypadek gdyby rzeczywiście lada moment przyszło im wrócić do domu.

ODPOWIEDZ