właścicielka/ sprzedawca — WHITE ROCK
30 yo — 169 cm
Awatar użytkownika
about
Samotna matka z nastoletnim synem, który przysparza jej zmartwień. Młodość spędziła zakopana w długach i pieluchach wierząc w lepsze jutro. Jutro nadeszło i nadal jest równie ciężko i wciąż pod górkę.
░░░

Ponownie z impetem odłożyła telefon na kuchenny stół. Po raz kolejny w słuchawce odezwał się głos operatora, a połączenie zostało zerwane. Minęło już kilka godzin, a Becka pojęcia nie miała, czy powinna wzywać policję, czy jeszcze odrobinę poczekać. Nie pierwszy raz spóźniał się do domu. Nie pierwszy raz znikał bez słowa, a ona zrozpaczona i spanikowana wydzwaniała do Angusa prosząc, aby pomógł jej szukać syna. Zwykle wychodziła przy tym na idiotkę, bo młody wracał kilka godzin później wmawiając jej, że zasiedział się u kolegi, albo uciekł mu ostatni autobus i musiał iść na pieszo. Kłamał, ale ona nawet nie miała sił, aby się o to wykłócać. Jeszcze kilka lat temu był jej ukochanym synkiem, maleństwem, które dawało jej siłę do działania, dla którego chciało jej się żyć i walczyć, ale w ostatnim czasie wszystko zaczęło się zmieniać.

Wrócił. Było kilka minut po północy. Zdecydowanie za późno na samotne wędrówki dla trzynastolatka, ale Liam nic sobie z tego nie robił. Obdarował matkę przeciągłym, pustym spojrzeniem i już gotów był do obrony, ale wtedy na jego młodej twarzy wymalowało się zaskoczenie. Rebecca nawet nie próbowała go zganić. Przez moment przeszło jej przez myśl, aby zabrać mu telefon, dać szlaban i zabronić wychodzenia z domu, ale co by to dało? Próbowała nie raz, a on i tak jej nie słuchał. Przestał widzieć w niej autorytet. Przestała być dla niego i matką i ojcem, teraz była narzekającym dyktatorem, a ta rola zdecydowanie przestawała jej pasować.

Poza nim nie miała nikogo. Owszem, nadal pozostawało jej rodzeństwo, ale ono żyło własnym życiem. Rebecca zaś każdy dzień odkąd pojawił się na świecie Liam, poświęcała właśnie jemu. To dla niego nie poddała się, a jakimś cudem przy wsparciu bliskich udało jej się otworzyć niewielki sklepik. W sumie radziła sobie całkiem nieźle jak na samotną matkę, ale był to zakłamany obraz. Poświęciła wszystko, by zapewnić synowi godne życie, takie którego ona sama nie miała. Popadła więc w skrajność i odmawiając sobie przyjemności, skupiała się głównie na wiązaniu końca z końcem. Czasem pozwalała sobie na odrobinę zapomnienia; ot kilka przelotnych znajomości, jakiś seks dla rozładowania napięcia i nic nie znaczące randki by poczuć się wciąż atrakcyjną. Oszukiwała sama siebie, a chociaż samotność ją dobijała to nikomu nie pozwalała się do siebie zbliżyć, bo dla niej liczył się tylko jeden mężczyzna.

Samotna łza spłynęła po jej policzku. Nadal nie spojrzała na syna, a ten z jakąś obawą powoli zaczął się do niej zbliżać. Wreszcie wtulił się w matczyne ramię, wyszeptał kilka słów przeprosin i obiecał, że się poprawi. Objęła go i pociągnęła cicho nosem. Nie chciała płakać, przy nim nigdy nie pokazywała słabości. Wytarła szybko łzę i zbierając w sobie wszystkie siły, z pewnością w głosie wypowiedziała słowa wybaczenia. Kazała mu jednak oddać telefon, a potem pójść spać. Sama nalała sobie kieliszek wina. Ona także powinna się poprawić.

░ Pochodzi z rozbitej rodziny. Ojciec odszedł zanim Becky przyszła na świat. Trochę z tego powodu traktuje swojego starszego brata, Angusa, jak opiekuna. Poza rodzeństwem czuje jakby nie miała nikogo, naprawdę bliskiego.

░ Syna urodziła tuż przed osiemnastymi urodzinami. Nikomu nigdy nie powiedziała kto był ojcem, zresztą nie miało to znaczenia zupełnie jak ten krótki, wakacyjny romans. Którego owocem był Liam.

░ Życie zmusiło ją do ciężkiej pracy. Przez wiele lat obejmowała mało znaczące stanowiska, pracowała na dwa etaty i odkładała każdego centa, aby zainwestować w coś własnego. Ostatecznie z małą pomocą udało jej się otworzyć sklepik z przekąskami.

░ Niedawno udało jej się dostać kredyt i kupić niewielki dom w Fluorite View. Zawsze marzyła o tym, aby mieszkać na takim idealnym, rodzinnym osiedlu, gdzie jej syn mógłby dorastać w bezpiecznym środowisku.

░ To miejsce stało się dla niej przepustką do lepszego życia, ale też wkrótce i więzieniem. Spędzała całe dnie za ladą, z uśmiechem obsługując fałszywie uprzejmych klientów, którzy w drodze na swoje istotne spotkania kupowali u niej kawę na wynos. Pracowała, a jej syn długie godziny spędzał w przedszkolach, potem w szkole, a ona aby mu wynagrodzić nieobecność spełniała każdą jego zachciankę.

░ Nigdy nie próbowała opuścić Lorne Bay i spróbować czegoś nowego w innym miejscu. Stała się częścią krajobrazu miasta i w zasadzie uznała, że przynajmniej tutaj jest jakkolwiek zauważalna, a w obcym miejscu byłaby zupełnie nikim.

░ Uwielbia piec. Jest dobrym cukiernikiem i często wykonuje drobne zlecenia na boku, aby sobie dorobić. Jednak nigdy nie miała w sobie na tyle odwagi, aby w pełni poświęcić się tylko temu zajęciu.
Lubi wspominać swoje nastoletnie czasy, gdy była duszą towarzystwa. Grywała na gitarze przy ogniskach i spędzała czas w gronie przyjaciół. Obecnie jest raczej samotniczką, której czas wypełnia praca i problemy wychowawcze.

░ Rzadko pozwala sobie na momenty zapomnienia, ale zwykle na drugi dzień dopadają ją wyrzuty sumienia i wypominanie sobie chwil słabości; czy to tej dotyczącej kilku drinków w barze, czy spędzenia nocy z jakimś mężczyzną, którego imienia za kilka dni nie będzie chciała pamiętać.

░ Więc jeśli potrzebuje ucieczki, ale poczucie obowiązku nie pozwala jej na zabawę, wtedy udaje się na długie wędrówki po okolicznych plażach, parkach i lasach. Kiedyś zabierała na nie Liama, ale teraz syn woli spędzać czas z rówieśnikami.
Rebecca (Becky) Brattleby
2-05/ 1994
LorneBay
Właściciel/Sprzedawca
White Rock
Fluorite View
Panna
Środek transportu
Standardowy, biały sedan.

Związek ze społecznością Aborygenów
Brak powiązań.

Najczęściej spotkasz mnie w:
Sklepik, którego jest właścicielką. Plaża i tereny zalesione, czasem jakiś pub.

Kogo powiadomić w razie wypadku postaci?
Starszego brata - Angusa; siostrę - Sarah; syna.

Czy wyrażasz zgodę na ingerencję MG?
Tak
Rebecca Brattleby
Lili Reinhart
lorne bay — lorne bay
100 yo — 100 cm
Awatar użytkownika
about
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky
And as the clouds roll by we'll sing the song of the sea
witamy w lorne bay
Cieszymy się, że jesteś z nami! Możesz już teraz rozpocząć swoją przygodę na forum. Przypominamy, że wszelka niezbędna wiedza o życiu w niezwykłej Australii znajduje się w przewodnikach, przy czym wiadomości podstawowe odnajdziesz we wprowadzeniu. Zajrzyj także do działu miasteczko, by poznać Lorne Bay jeszcze lepiej. Uważaj na węże, meduzy i krokodyle i baw się dobrze!
twórcza foka
lorne bay
brak multikont
ODPOWIEDZ