Motel
27 yo
189 cm
Pysiule
My beloved who wills not to love me; my life which cannot love me: I seduce both
Awatar użytkownika
about
jeśli akurat nie zajmuje się czyimiś włosami, to pewnie zajęty jest randkowaniem z Carlie

Post

Wczorajsza randka wpisywała się w kategorię totalnej katastrofy. Niemal nic nie poszło tak, jak powinno, przez co Albert, który miał względem niej ogromne oczekiwania, skończył rozczarowany. Myślał, że wreszcie los się do niego uśmiechnął, a Carlie chciała dać mu szansę, jednak ani nie był to uśmiech od losu, ani ten rodzaj oferty od Faulkner, na jaki by liczył. Nie winił jej, ponieważ sam powinien był od początku połapać się w tym, że jest zdecydowanie za wcześnie na to, żeby mogła ruszyć naprzód po tym, jak jej poprzedni związek się posypał. Jednak wolał to zignorować i rzucił się na minę, przez co ucierpiał. Po powrocie do domu był na siebie zły, bo przez tel falstart sam mógł wszystko skopać… Albo po prostu w ogóle nie miał u niej szans? Nie miał pojęcia co powinien myśleć, jednak jednego był w tej chwili pewny - teraz na pewno nie był odpowiedni czas, aby ją podrywać, bo nie potrzebowała w tej chwili adoratora, tylko kolegi, a może nawet przyjaciela, który pomógłby jej przebrnąć przez ten trudny okres. I chociaż na pewno miała masę przyjaciół w Stanach, tutaj była sama, a przynajmniej tak mogło się wydawać, lecz tak naprawdę mogła liczyć na Alberta. Jeśli potrzebowała obok jakiejś życzliwej duszy, on na pewno będzie czekać na słowo od niej, bo przecież nie mógł przekreślić jej po jednej nieudanej randce, prawda? Może nie był dla niej, a może po prostu czas był dla nich niewłaściwy, nieważne... Raynott jeszcze tego samego wieczora, po którym wrócił z randki z nią, pogodził się z myślą, że w tej chwili jedyne, co może od niej oczekiwać to koleżeństwo bądź przyjaźń, co choć sprawiało mu przykrość, było też pewnym pocieszeniem, bo wciąż uważał ją za świetną dziewczynę, a takie osoby warto zatrzymać w swoim życiu, prawda?
Rano doszedł do wniosku, że powinien sprawdzić jak się miała, bo stan w jakim się znajdowała, kiedy się rozstali, nie był najlepszy. Zamierzał załatwić to jeszcze przed pracą, a w drodze do niej zahaczył jeszcze o sklep, w którym kupił kilka świeżych owoców i kawiarnię, w której kupił dwa kubki kaw. Jeden z nich, swój, musiał opróżnić od razu, bo nie wyobrażał sobie tego, że mógłby z dwoma dojechać na rowerze do motelu. Z jednym zaś jakoś sobie poradził, dlatego bezpiecznie dotarł na miejsce. Numer jej pokoju już znał, więc nie musiał kłopotać się z przekonywaniem recepcjonistki do tego, żeby mu go podała i mógł udać się prosto pod właściwe drzwi, w które głośno wystukał jakiś rytm. Było wcześnie, więc podejrzewał, że mogła jeszcze spać, dlatego starał się narobić hałasu, żeby w razie co ją zbudzić. Może nie powinien wyrywać jej ze snu, ale gdyby nie sprawdził jak się ma jeszcze przed pracą, później cały czas by się nad tym zastanawiał i na niczym innym nie byłby w stanie się skupić, przez co nie mógłby wypełniać swoich obowiązków.

Carlie Faulkner
Alfie, Vinnie
Edyta
25 yo
170 cm
Pysiule
She was a rainbow, but he was color blind.
Awatar użytkownika
about
Zajmuje czas seniorom, a własny przeznacza głównie Albertowi

Post


Była idiotką. Do takich wniosków dojść powinna prawdopodobnie o wiele wcześniej, ale dopiero wczorajszy wieczór uświadomił jej jak bardzo była głupia. Rozstanie z Grishamem było dla niej trudne, co zresztą widać było po tym, jak okropnie to znosiła, ale zamiast jakoś sobie w tym pomóc, Carlie podejmowała jedną głupią decyzję za drugą. To nie był czas do pchania się w randki, romanse, a raczej na to, aby uporządkować sobie wszystko w głowie i w końcu zastanowić się nad tym, czego od życia chciała. Rzecz w tym, że kiedy wczorajszego wieczora dodatkowo skompromitowała się w oczach jednej z nielicznych przyjaznych jej twarzy, miała ochotę zapaść się pod ziemię do tego stopnia, że kiedy wróciła do motelowego pokoju, a może raczej została do niego odstawiona przez Alberta, nie poszła od razu spać. Nie, dopełniła obraz nędzy i rozpaczy, którym sama była, wciskając w siebie jeszcze dwa butelkowane, kolorowe drinki, które znalazła w niewielkiej, motelowej lodóweczce. W końcu zasnęła na łóżku, bez zmytego makijażu, bez piżamy, jedynie w bieliźnie, do której wczoraj zdołała się rozebrać, chcąc czym prędzej zrzucić z siebie obcisłą spódnicę. Dzisiejszy poranek nie mógł zatem okazać się jednym z przyjemniejszych i, kiedy już doszło do pobudki, okazało się, że zdecydowanie nim nie był.
Kiedy usłyszała to głośne stukanie do drzwi, nie była pewna czy naprawdę ktoś się do nich dobijał, czy to pierwsze oznaki kaca pulsowały w jej głowie. Naciągnęła na nią poduszkę, mając nadzieję, że jeszcze uda jej się zasnąć, ale prędko zdała sobie sprawę z tego, że nie było to możliwe. A szkoda, bo czuła się na tyle koszmarnie, iż wiele oddałaby, aby móc przewegetować dzisiejszy dzień w pościeli. Żałowała też bardzo, że nie była jedną z tych osób, które mogły wlać w siebie masę alkoholu, a później i tak czuły się dobrze. Ona zdecydowanie nie zaliczała się do ich grona. - CZEGO?! - wrzasnęła w końcu, kiedy to męczące pukanie nie ustało. Jęknęła jeszcze pod nosem, a później zwlokła się z łóżka, po czym ruszyła się do drzwi, które w końcu otworzyła. Trochę zbyt szeroko, jeśli wziąć pod uwagę to, że nadal nie była ubrana, ale założyła, że musiała to być sprzątaczka. Chyba nie bardzo lubiła się z poprawną dedukcją, co? - Sama się… Och - przerwała, kiedy zdała sobie sprawę z tego, że do czynienia miała z Albertem. Wtedy też z trzaskiem zamknęła mu drzwi przed nosem. - Moment! - krzyknęła ze środka, chwilę później wciskając na siebie pierwsze, co wpadło jej w dłonie. Jeśli jeszcze przed chwilą miała ochotę zasnąć, teraz była już całkiem rozbudzona. Po kilku minutach szamotaniny z własną garderobą, w końcu ponownie mu otworzyła. - Cześć - rzuciła, przy okazji też wplatając za ucho niesforny kosmyk włosów, choć teraz chyba wszystkie były niesforne. Potargana, z rozmazanym makijażem w kącikach oczu, dziś zdecydowanie nie prezentowała się najlepiej.

Albert Raynott
Aura Millburn, Eliana Raynott, Neva Ebenhart, Posy O'Brallaghan, Verde Hillbury
Magda
27 yo
189 cm
Pysiule
My beloved who wills not to love me; my life which cannot love me: I seduce both
Awatar użytkownika
about
jeśli akurat nie zajmuje się czyimiś włosami, to pewnie zajęty jest randkowaniem z Carlie

Post

Chociaż nie miał pojęcia czego spodziewać się po dzisiejszej rozmowie u niej, na pewno nie było tym takie powitanie. Kiedy usłyszał zza drzwi głośne czego, był tym zaskoczony na tyle, że nie miał pojęcia co jej odpowiedzieć. Zaciął się i nie zdołał wydusić z siebie żadnego słowa, dlatego jedynie tępo wpatrywał się w drzwi, starając się zebrać do kupy i wreszcie coś jej odpowiedzieć, żeby może podeszła do drzwi i porozmawiała z nim? Albo przynajmniej odebrała dostawę. Okazało się jednak, że nic nie musiał mówić, bo i bez tego brunetka znalazła się w drzwiach, które otworzyła zamaszystym ruchem, pokazując mu to, co wczoraj go ominęło. Choć nie chciał się wpatrywać, nic nie mógł poradzić na to, że zdążył omieść ją spojrzeniem zanim zatrzasnęła mu przed nosem drzwi, a podmuch, który towarzyszył ich zamknięciu, pozwolił mu otrzeźwieć. Raynott zamrugał kilkakrotnie, wreszcie zbierając się do tego, żeby coś powiedzieć, bo odkąd tutaj przyszedł, nie zdołał jeszcze wydusić z siebie żadnego słowa. Wszystko przez to, że zachowanie Carlie raz za razem zaskakiwało go na tyle, że non stop był wybijany z rytmu. - Jasne… Poczekam tu… I nigdzie się nie ruszę - zapewnił ją obszernie, choć równie dobrze mógł ograniczyć się do samego jasne i to by wystarczyło, bo reszta była już oczywista, ale i tak wydusił ją z siebie, bo wciąż był trochę w szoku… Tylko trudno ocenić czy bardziej przez jej zachowanie, czy może przez widok, którego też się zupełnie nie spodziewał. - Cześć - przywitał się w końcu i skinął głową, uśmiechając się, gdy znów wyłoniła mu się zza drzwi, tym razem już w pełni ubrana, co może było dobrą opcją, skoro poprzednie wydanie zdołało na tyle go rozkojarzyć, że nie potrafił wydusić z siebie nawet jednego słowa. - Pomyślałem, że możesz nie być dziś w najlepszej formie, więc mam dla ciebie małą dostawę. Kawę… Jakieś ciasteczkowe latte, które na zdjęciu wyglądało ekstra. Po podróży rowerem może już się tak nie prezentować, ale smaku raczej nie zmieniło, więc na pewno jest pyszne - wyjaśnił, wyciągając w jej stronę rękę, w której trzymał kubek z kawą. - A jeśli jednak twój żołądek nie jest jeszcze w stanie przyjmować takich rzeczy, to mam też owoce, z których możesz wycisnąć sobie sok… Jeśli masz czym. Jak nie, to zaraz pójdę zapytać o jakąś wyciskarkę w recepcji - objaśnił, wyciągając przed siebie drugą rękę, w której miał siateczkę z owocami. Włączył mu się słowotok, ponieważ czuł się troszeczkę zakłopotany, a w takich sytuacjach gęba nigdy nie chciała mu się zamknąć. Było to coś, nad czym nie miał kontroli.

Carlie Faulkner
Alfie, Vinnie
Edyta
25 yo
170 cm
Pysiule
She was a rainbow, but he was color blind.
Awatar użytkownika
about
Zajmuje czas seniorom, a własny przeznacza głównie Albertowi

Post

Gdyby zdawała sobie sprawę z tego, że to Raynott znajdował się za drzwiami jej motelowego pokoju, zachowanie Carlie wyglądałoby zupełnie inaczej. Po pierwsze, na pewno nie przywitałaby go tym wrzaskiem, który zarezerwowany był dla tutejszej obsługi, a po drugie, z całą pewnością zadbałaby o to, aby otworzyć mu drzwi w ubraniu, dodatkowo się przy tym nie kompromitując. Bo owszem, chociaż z reguły była osobą, której zbyt prędko i łatwo zawstydzić się nie dało, wczorajsze zajście sprawiło, że czuła się ogromnie zazenowana. Miała zatem nadzieję, że zbyt prędko nie będzie musiała się z nim spotkać, bo nie była jeszcze gotowa na to, aby spojrzeć mu w oczy. Albert jednak nie zamierzał dać jej czasu na ochłonięcie, skoro pojawił się tu dzisiejszego poranka, czemu Carlie szczerze się dziwiła. Nie popisała się wczoraj, była prawdopodobnie najgorszą randką, jaką kiedykolwiek mógłby mieć, a on i tak znajdował się dziś pod jej drzwiami. Jeśli nie był szalony, nie miała pojęcia, co było z nim nie tak.
Gdy ponownie dotarła do wejścia i otworzyła przed nim drzwi, nadal czuła się speszona. Nie wiedziała tylko czy więcej miało to wspólnego z wczorajszym zajściem, czy może raczej z faktem, że jeszcze przed chwilą pokazała mu się niemal w pełnej krasie. Jakkolwiek nie było, zażenowanie dość wyraźnie malowało się na jej twarzy. Kiedy jednak zaczął mówić, jedna z jej brwi powedrowala ku górze, a Carlie oparła czoło o otwarte drzwi, nie przestając go obserwować. Gdzieś w połowie na jej ustach wymalował się uśmiech, co było od niej całkowicie niezależne. Nie była w stanie niczego na to poradzić, ale naprawdę miło poczuła się z tym, że ktoś, w dodatku niemal całkowicie obcy ktoś, zadał sobie tyle trudu, aby się o nią zatroszczyć. To naprawdę było urocze i chyba też odrobinę poprawiło jej to koszmarne, poalkoholowe samopoczucie. - Naprawdę jesteś świetny, co? - rzuciła, choć na to pytanie wcale nie oczekiwała odpowiedzi. Pokręciła lekko głową, a potem odsunęła się w drzwiach, aby umożliwić mu wejście do środka. - Nie przestrasz się, ale nie zdążyłam tu posprzątać - oznajmiła, naprędce odgarniając na bok pościel i masę innych, porozrzucanych po pokoju rzeczy. Kiedy uprzątnęła chociaż na tyle, aby Albert mógł wejść do środka, w końcu odwróciła się w jego stronę. - Przepraszam. No wiesz… za wczoraj - odezwała się, chwilę po tym nerwowo zagryzając dolną wargę. Wcześniej miała nadzieję po prostu puścić to w zapomnienie i nigdy więcej do tego nie wracać, ale skoro przyszedł tu dziś i poniekąd postawił ją pod ścianą, nie umiała rozegrać tego inaczej. Zresztą, naprawdę była mu te przeprosiny winna.

Albert Raynott
Aura Millburn, Eliana Raynott, Neva Ebenhart, Posy O'Brallaghan, Verde Hillbury
Magda
27 yo
189 cm
Pysiule
My beloved who wills not to love me; my life which cannot love me: I seduce both
Awatar użytkownika
about
jeśli akurat nie zajmuje się czyimiś włosami, to pewnie zajęty jest randkowaniem z Carlie

Post

Ona była zażenowana, a on za to rozczarowany i może też troszeczkę zażenowany? Ich oczekiwania względem tej randki solidnie się rozminęły, przez co nie ona jedyna się wygłupiła. On też się tak czuł przez to, że myślał, iż może liczyć na coś więcej, ale Carlie na szczęście prędko sprowadziła go na ziemię. Co prawda ta prędkość nie sprawiła, że to rozczarowanie w ogóle go nie bolało, bo przełknięcie go przychodziło mu z trudem i prawdopodobnie wciąż jeszcze nie pogodził się z nim, ale to nie przeszkodziło mu w tym, żeby dziś stawić się u niej. Chciał upewnić się czy wszystko było u niej w porządku po wczoraj, co wydawało mu się naturalnym odruchem po tym, jak to on spędził z nią tamten wieczór, ale… Tak naprawdę oszukiwał się, bo za tymi nie mogła kryć się tylko zwykła, ludzka przyzwoitość. Nie każdy zdobyłby się na coś podobnego, nawet on nie zrobiłby tego dla każdego, ale kiedy chodziło o nią, nie potrafił postąpić inaczej. Pierwszą rzeczą, o której pomyślał rano, było to, że musi do niej zajrzeć, a kiedy zaczął dłużej myśleć o tym, jak mogła się czuć, naszedł go pomysł z zakupami, który zrealizował, porządnie przygotowując się do wizyty u niej. W dodatku był gotowy na każdą ewentualność, co może było trochę żałosne? Kiedy chwilę się nad tym zastanowił, jak stał przed jej drzwiami i czekał aż ponownie mu otworzy, w jego głowie pojawiła się myśl, że może robił za dużo? Wczoraj dała mu przecież do zrozumienia, że nie była nim zainteresowana w ten sam sposób, co on nią, więc może po prostu narzucał się jej, a dla niej było to kłopotliwe? Sam już nie wiedział co ma o tym myśleć, ale skoro już tutaj był, nie zamierzał się wycofywać, tym bardziej, że robił to bez jakichkolwiek oczekiwań. Chciał po prostu zatroszczyć się o nią po koleżeńsku, nic więcej.
Kiedy stwierdziła, że jest świetny, nie wiedząc co na to odpowiedzieć, tylko wzruszył ramionami, a później, jak już pozwoliła mu wejść do środka, przekroczył próg jej hotelowego pokoju. - Mam się przestraszyć? Czego? Tu jest porządniej niż w najlepsze dni w naszym mieszkaniu - zażartował i mrugnął do niej, po czym podszedł do jakiegoś stolika, na który odłożył przyniesione przez siebie towary. Kiedy wspomniała o wczoraj, Albert na chwilę wbił wzrok w siatkę z owocami, czując nieprzyjemny ścisk w żołądku. Dopiero jak zapanował nad tym dziwnym uczuciem, odwrócił się przodem do Carlie i wzruszył ramieniem, uśmiechając się przy tym niemrawo. - Było, minęło. Kiedyś każdy z nas był w tym samym miejscu, więc nie przejmuj się tym - odpowiedział, starając się zabrzmieć tak, jakby dla niego samego to było nic wielkiego, ale kłamał. Było mu przykro, że Faulkner nie była nim zainteresowana w ten sam sposób, co on nią. Jednak w tej chwili nic nie mógł z tym zrobić, więc jakoś musiał przełknąć tę bolesną prawdę.

Carlie Faulkner
Alfie, Vinnie
Edyta
25 yo
170 cm
Pysiule
She was a rainbow, but he was color blind.
Awatar użytkownika
about
Zajmuje czas seniorom, a własny przeznacza głównie Albertowi

Post

Szczerze? Nie potrzebowała wiele czasu, aby dojść do wniosku, iż szczerze żałowała, że nie umie dać mu tego, czego mógł od niej oczekiwać. Sposób, w jaki się do niej odnosił, jak troszczył się nawet o to, czy aby na pewno czuła się dziś dobrze, sprawiał, iż wyraźnie dostrzegała w nim coś więcej. Coś, czego nie zauważyła do wczorajszego wieczora, przez co zachowała się jak kretynka, pozwalając sobie wierzyć w to, że nie chodziło mu o nic innego, jak o przelotny numerek. Teraz wyraźniej widziała to, że Albert miał jej do zaoferowania więcej niż większość facetów, z którymi jak dotąd się spotykała, ale to nie miało żadnego znaczenia, ponieważ ona nie była gotowa w tę relację wejść. Nie była zresztą stąd i nadal nie zdecydowała się na wyjazd, ale przez cały ten czas wmawiała sobie, że w końcu kupi bilet i wróci do Stanów, bo przecież to tam było jej miejsce. Relacja z nim nie była jej zatem pisana, na pewno nie na poważniejszej stopie niż przyjaźń czy koleżeństwo, a jednak i tak czuła z tego powodu jakiejś wyrzuty sumienia, choć to akurat mogło być kwestią tego, że nie zagrała z nim w otwarte karty od razu. Najpierw pozwoliła mu uwierzyć, że może być między nimi coś więcej, a później, jak ostatnia kretynka, napiła się na rzekomej randce i, jak gdyby nigdy nic, zaproponowała mu przygodny seks. Jeśli kiedykolwiek zmieniłaby zdanie i zapragnęła coś zbudować, mogła być pewna tego, że do niczego podobnego nie dojdzie, ponieważ swoim idiotycznym zachowaniem na pewno już wszystko zepsuła. Ale przynajmniej dała mu powód, aby nie zaprzątał sobie nią głowy, bo tego nie była warta.
Rzuciła mu wymowne spojrzenie, kiedy stwierdził, że jej pokój wcale nie był kompletnym chaosem, ale była to jedna z tych sytuacji, kiedy znów mogłaby zarzucić mu kłamstwo. Nie zrobiła tego jednak, ponieważ wiedziała, że jej spojrzenie i tak powie mu wszystko, nie musiała do niego już nic dodawać. Zdziwiła ją natomiast jego reakcja na jej późniejsze przeprosiny. Nie miała pojęcia czego się spodziewać, ani też na co tak właściwie liczyła, ale teraz pozwolił jej uwierzyć, że to naprawdę było mu obojętne, co z niejasnych przyczyn ubodło ją. Zmarszczyła brwi, a później przygryzła nerwowo dolną wargę, aby ostatecznie też wzruszyć ramionami. Skoro twierdził, że dla niego nie miało to większego znaczenia, ona również nie powinna się tym przejmować, prawda? - W każdym razie… dziękuję za zakupy. Naprawdę nie musiałeś się z tym kłopotać, chyba jakoś bym to przeżyła - przyznała, ale ton jej głosu wcale nie sugerował, że w jakiś sposób jej się narzucał. Nie, kryła się za tym szczera wdzięczność, która wymalowała się również w łagodnym uśmiechu, który chwilę później mu posłała. Szczerze? Nie miała pojęcia, jak powinna z nim teraz rozmawiać, ani co tak właściwie powiedzieć, aby nie zapadła między nimi jakaś niezręczna cisza. Do niedawna rozmowa ze sobą wychodziła im naturalnie, bez jakiegokolwiek problemu, a dziś Carlie czuła się tak, jakby wczorajszy wieczór wywrócił wszystko do góry nogami. Co gorsze, to właśnie ona była za to odpowiedzialna.

Albert Raynott
Aura Millburn, Eliana Raynott, Neva Ebenhart, Posy O'Brallaghan, Verde Hillbury
Magda
27 yo
189 cm
Pysiule
My beloved who wills not to love me; my life which cannot love me: I seduce both
Awatar użytkownika
about
jeśli akurat nie zajmuje się czyimiś włosami, to pewnie zajęty jest randkowaniem z Carlie

Post

No właśnie, to jak się do niej odnosił, jak się o nią troszczył i na co tak naprawdę liczył było bez znaczenia, ponieważ Carlie nie była nim zainteresowana. Mogła chcieć się z nim kolegować, a nawet zaprzyjaźnić, bo uważała go za świetnego gościa, ale to by było na tyle. O wiele mniej niż by sobie tego życzył, ale jeśli nie chciał zakończyć tej znajomości, musiał się tym zadowolić, bo nie wyglądało to tak, jakby miała mu zaoferować coś więcej, na pewno nie prędko, chociaż trudno powiedzieć czy wyleczenie się z byłego cokolwiek by między nimi zmieniło. Albert w chwili obecnej miał odnośnie tego spore wątpliwości. Chyba dlatego próbował zmienić swój sposób myślenia i nastawić się na to, że ich relacja nie wykroczy poza ramy koleżeńskie, co wcale nie szło mu najlepiej, ponieważ jakaś jego część nadal liczyła na to, że Faulkner dostrzeże w nim materiał na chłopaka. Może nie dziś i nie jutro, ale kiedyś, jeśli tylko postanowi dać szansę Australii. Wiedział, że w tej chwili nic już jej tutaj nie trzymało i pewnie w większości miała z tym miejscem złe wspomnienia, ale może znajdzie się coś, co przekona ją do pozostania w Lorne Bay? Albert nadal miał na to nadzieję.
Widząc jej spojrzenie, Raynott jedynie uśmiechnął się rozbawiony, rozumiejąc, co próbowała mu powiedzieć. Ale wbrew temu co jej się wydawało, wcale nie przesadzał. Dwóch facetów pod jednym dachem nie może wróżyć niczego dobrego, tym bardziej, że obaj potrafili odnaleźć się w bałaganie, więc może i nie żyli w syfie, ale w ich domu przez większość czasu panował chaos. Do następnego wielkiego sprzątania, żeby dzień po nim znów przeszło przez nie jakieś tornado. - Żaden problem. Chciałem mieć pewność, że to chyba z chyba jakoś bym to przeżyła zamieni się w na pewno - odparł i ponownie do niej mrugnął. Grał silnego, nie dając po sobie poznać tego, że wczorajsza katastrofa bardzo go dotknęła, a brak zainteresowania z jej strony zabolał, ponieważ nie chciał, żeby poczuła się winna, bo nie odwzajemniała tego, co on mógł do niej poczuć. Nie chciał też, żeby zrobiło się niezręcznie, dlatego swoje odczucia schował głęboko do kieszeni i starał się zamaskować je uśmiechem, jak zresztą zawsze to robił, gdy coś wyrzucało go z jego strefy komfortu. - Masz jakieś plany na dziś? Skoro najwyraźniej skończyłaś już umierać w łóżku - zapytał z ciekawości oraz czując zbliżającą się niezręczną ciszę, której wolał uniknąć, tym bardziej, że wyjście w tej chwili też wydawało mu się równie niezręczne. Zauważył to, że jemu dziś również trudniej było odnaleźć się w jej towarzystwie, co musiał zrzucić na to wczorajsze rozczarowanie, po którym musiał na nowo wyczuć swoją rolę w relacji z nią.

Carlie Faulkner
Alfie, Vinnie
Edyta
25 yo
170 cm
Pysiule
She was a rainbow, but he was color blind.
Awatar użytkownika
about
Zajmuje czas seniorom, a własny przeznacza głównie Albertowi

Post

No właśnie, w chwili obecnej nic jej tu nie trzymało, ale z jakichś powodów i tak nie zdecydowała się na to, aby kupić bilet powrotny do domu. W pewnym stopniu obawiała się to zrobić, ponieważ bała się konfrontacji z tym, jak wiele zniszczyła. Decydując się na przyjazd tutaj nie wzięła żadnego urlopu, tak naprawdę paląc za sobą wszystkie mosty. Nie miała mieszkania, nie miała pracy, a tutaj, choć tak naprawdę nie miała niczego więcej, nie musiała chyba mierzyć się z tak intensywnym odczuciem porażki. Bo owszem, Carla dobrnęła w końcu do tego punktu, w którym nawet ona zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo wszystko spieprzyła. Nawet ona czuła to, że podjęła całą masę głupich decyzji, które miały przybliżyć ją do szczęścia, a w tym momencie jedynie znacznie ją od niego oddaliły. Znajdowała się w obcym mieście, w obcym kraju zupełnie sama. Nie miała tu rodziny, przyjaciół, ani też chłopaka, za którym zdecydowała się wyjechać na drugi koniec świata. Zepsuło się wszystko to, co miało rozkwitnąć, a to odrobinę ją teraz przytłaczało. Z pewnych względów chciała więc stąd uciec, ale ilekroć myślała o powrocie do domu, ogarniała ją intensywna panika. Nie miała pojęcia co zrobić, aby jakoś sobie pomóc, dlatego tkwiła w tym zawieszeniu, w pewnym sensie licząc chyba na to, że problem w końcu rozwiąże się sam. Nie działo się tak, a ona dodatkowo generowała sobie kolejne, skoro nawet spraw z Albertem nie umiała postawić jasno. A może nie była to nieumiejętność, a zwyczajny brak chęci, bo jak ostatnia egoistka chciała czuć się dla kogoś ważna? Jeśli tak, była jeszcze większą kretynką, niż komukolwiek mogło się wydawać.
Uśmiechnęła się łagodnie, kiedy jej odpowiedział. Naprawdę dziwnie czuła się z tym, że ktoś troszczył się o nią w ten sposób. Może wprawiało ją to w pewnego rodzaju zakłopotanie, ale gdzieś tam w środku było jej także bardzo miło. Na tyle, że zupełnie nie wiedziała jak powinna się do tego odnieść. Właśnie dlatego jego kolejne pytanie okazało się zbawienne i sprawiło, że Carlie uciekła myślami do rzeczy bardziej przyziemnych. Zastanowiła się przez moment, a później niedbale wzruszyła ramionami. - Sama nie wiem. Może przejdę się po okolicy i obejrzę resztę ciekawych rzeczy? Niedługo powinnam się stąd zbierać, więc szkoda byłoby przegapić okoliczne atrakcje. Słyszałam, że sanktuarium dzikich zwierząt to lokalny must have - odparła, uśmiechając się przy tym lekko. W końcu też ruszyła się z miejsca i sięgnęła po kawę, którą jej przyniósł. Do tej pory nie zdawała sobie z tego sprawy, ale chyba naprawdę jej potrzebowała, co poczuła w momencie, w którym zamoczyła w niej usta i pociągnęła kilka większych łyków. A co do niego… Nie kłamała, naprawdę był świetny.

Albert Raynott
Aura Millburn, Eliana Raynott, Neva Ebenhart, Posy O'Brallaghan, Verde Hillbury
Magda
27 yo
189 cm
Pysiule
My beloved who wills not to love me; my life which cannot love me: I seduce both
Awatar użytkownika
about
jeśli akurat nie zajmuje się czyimiś włosami, to pewnie zajęty jest randkowaniem z Carlie

Post

Może to znak, że powinna dać szansę nowemu miejscu? Odczarować je i uczynić miejscem swojego nowego początku, skoro była w pełni wolna i nie miała żadnych zobowiązań w Stanach? Albert pewnie chętnie podsunąłby jej ten pomysł, jednak trudno ocenić czy bardziej miałby na myśli korzyści dla niej, czy może dla niego samego, bo jej dłuższy pobyt byłby mu na rękę. Zyskałby dzięki temu czas na to, żeby przekonać ją do siebie, ale… Czy nakłanianie jej do pozostania byłoby w porządku? Biorąc pod uwagę, że namawiałby ją do porzucenia wszystkiego dla jakiejś niepewnej wizji przyszłości, pewnie nie, dlatego nie wyrwał się jeszcze z żadną taką sugestią. Tym bardziej, że dodatkowo stracił odwagę do wychodzenia z podobnymi propozycjami po ich nieudanej randce, którą udało jej się zasiać w nim ziarnko niepewności czy w ogóle była i kiedykolwiek będzie nim zainteresowana. A jeśli miał być tylko jej kolegą, tym bardziej nie powinien przekonywać ją do pozostania, ponieważ to trochę marna oferta dla niej, z którą jedynie by się wygłupił. I chociaż miał świadomość tego, że nie mógł jej tutaj zatrzymać, kiedy tylko wspomniała o tym, że niedługo powinna się stąd zbierać, momentalnie zrobiło mu się z tego powodu przykro. Niby wiedział, że to nastąpi, ale nic nie mógł poradzić na to, że nie potrafił się z tym pogodzić i przyjęcie tego przychodziło mu z trudnością. - Sanktuarium jest świetne. Co prawda sam byłem tam ostatni raz w dzieciństwie, ale pamiętam, że podobało mi się - przyznał, może też delikatnie próbując zasugerować jej, że nie miałby nic przeciwko ponownej wizycie tam, skoro dawno nie było go w tym miejscu? Jednak jeśli ta sugestia była celowa, to wcale nie chodziło mu o ponownie zwiedzenie sanktuarium, a raczej o spędzenie czasu w towarzystwie Carlie, co mogło okazać się jeszcze cenniejsze, jeśli niebawem miała wyjechać… Albo niebezpieczne, bo mógłby jeszcze bardziej się przywiązać i zauroczyć, przez co jej wyjazd zabolałby go jeszcze bardziej, ale nie potrafił inaczej. Chciał się z nią widywać, zamiast unikać ją, byle złagodzić cios, jakim będzie jej powrót do Stanów. - I wiesz już kiedy mniej więcej wracasz do swojego okropnego kraju? - zapytał, przy okazji żartując. Nie była to próba zniechęcenia do jej domu, a raczej coś, co robił od początku ich znajomości. Odkąd ją poznał, dokuczał jej, że mieszka w strasznym miejscu, czym próbował trochę zagrać jej na nosie. Był przekonany o tym, że Faulkner zdawała sobie sprawę z tego, że nie mówił tego na poważnie i nie czuła się urażona, dlatego kontynuował tę zabawę.

Carlie Faulkner
Alfie, Vinnie
Edyta
25 yo
170 cm
Pysiule
She was a rainbow, but he was color blind.
Awatar użytkownika
about
Zajmuje czas seniorom, a własny przeznacza głównie Albertowi

Post

Jeszcze niedawno chciała tego. Chciała miłości, dla której byłaby w stanie rzucić wszystko i przeprowadzić się na drugi koniec świata, nie musząc przy tym doświadczać zawodu. Rzecz w tym, że w jej przypadku najwyraźniej nie było to możliwe, skoro niedługo po podjęciu takiej decyzji Carlie dowiedziała się, że jej partner zrobił mniej więcej to samo. Mógł zapierać się, że jego pezyjazd tutaj nie był równoznaczny z chęcią powrotu do dawnej miłości, ale pod tym względem nie różnili się szczególnie. Problem w tym, że kiedy ona goniła za nim, on gonił za kimś innym, tym samym odbierając Carlie szansę na przeżycie romansu, którego tak bardzo pragnęła. Zostawanie tu na siłę wydawało się zatem cholernie niewłaściwe, podobnie zresztą jak szukanie sobie kogoś, kto byłby w stanie jej to zrekompensować. Albert, niezależnie od swoich starań, również nie mógł stać się taką osobą, ale wcale nie dlatego, że Faulkner w ogóle nie była nim zainteresowana. Nie, on nie mógł stać się dla niej kimś takim, bo nie zasługiwał na bycie wyłącznie substytutem tego, czego ona pragnęła z kimś innym. Spotkali się w nieodpowiednim czasie, czego Carlie chyba powinna zacząć żałować, skoro dostrzegała już, jak świetnym był facetem. Wypuszczanie go ze swoich rąk było niebywale głupie, ale ona naprawdę nie mogła zaoferować mu teraz nic poza koleżeństwem.
Kiedy wspomniał, że sam dawno nie miał okazji odwiedzić sanktuarium, Carlie zamyśliła się, rozważając wszystkie za i przeciw, ale ostatecznie nie powiedziała nic. Niby był tutaj, a wszelkie niezręczności przynajmniej w teorii zostały zażegnane, ale czy to oznaczało, że mogła go teraz gdzieś zaprosić? Nie miała pojęcia. - Okropnego, huh? Na pewno nie jest tak straszny jak miejsce, w którym nikt nie ma pojęcia o poprawnej wymowie - odgryzła się, choć biorąc pod uwagę amerykańskie niedbalstwo, był to najmniej trafiony argument, jakiego mogłaby użyć. - Jeszcze nie wiem, ale przecież nie mogę siedzieć tu w nieskończoność, więc… pewnie niedługo - wzruszyła niedbale ramionami, powstrzymując się od wspomnienia o tym, że tak naprawdę średnio miała ochotę gdziekolwiek jechać, ale po co miałaby zostawać tutaj? - Ale jeśli miałbyś ochotę, chyba mogłabym dostosować to wyjście do twojego terminarza. Przyda mi się towarzystwo, a poza tym mogę obiecać, że niczego nie będę tam piła i na pewno niczego nie będę ci proponować - przyznała z niemrawym uśmiechem, mając chyba nadzieję, że obrócenie wczorajszego wieczora w żart odrobinę ułatwi jej oswojenie się z myślą o nim, ale to nie przyniosło jednak zadowalających skutków.

Albert Raynott
Aura Millburn, Eliana Raynott, Neva Ebenhart, Posy O'Brallaghan, Verde Hillbury
Magda
27 yo
189 cm
Pysiule
My beloved who wills not to love me; my life which cannot love me: I seduce both
Awatar użytkownika
about
jeśli akurat nie zajmuje się czyimiś włosami, to pewnie zajęty jest randkowaniem z Carlie

Post

On na pewno bardzo żałował tego, że czas dla nich nie zagrał i poznali się akurat wtedy, gdy zejście się było dla nich niemożliwe. Chciałby, żeby ich historia potoczyła się zupełnie inaczej, a ona była dla niego dostępna, ale życzenia niestety rzadko się spełniają i to na pewno nie mogło się ziścić. Musiał stawić czoła rzeczywistości - Carlie nie była dla niego. Czas był nie taki, miejsce również nietrafione, skoro miała niedługo wyjechać z Australii, nic tutaj nie działało na ich korzyść, a jednak w nim nadal tliła się nadzieja. Z pewnością była ona mniejsza niż przed ich randką, ale nadal go nie opuszczała i być może dlatego nadal starał się utrzymać na jej orbicie, nawet jeśli teraz miałby być tylko kolegą. Może nie będzie to permanentne, a oni jeszcze przeżyją swoją wielką miłość, dla której gotowi będą pokonać cały świat? A może to tylko romantyk w nim wciskał mu nierealne wizje, które już dawno temu powinien odrzucić i zacząć żyć rzeczywistością, a nie czymś, co było poza jego zasięgiem i było zarezerwowane tylko dla świata fikcji.
Kiedy odbiła piłeczkę, Albert parsknął i rozbawiony poruszył zaczepnie brwiami. - Masz na myśli Anglię? - zagrał głupiego, przyciągając do siebie krzesło, na którym usiadł. Ustawił je jednak tak, że oparcie miał przed sobą, dlatego oparł na nim skrzyżowane ramiona, a potem położył na nich swoją głowę. Po tym jak wyjaśniła mu swoje niekonkretne plany odnośnie wyjazdu, zamyślony Raynott jedynie pokiwał głową. Zdecydowanie nie wyglądał na zadowolonego z wizji, że miała wyjechać z Australii, ale przecież nie mógł jej zatrzymywać, dlatego w żaden sposób tego nie skomentował. Chyba musiał po prostu się z tym pogodzić, albo liczyć na to, że znajdzie się coś, co jednak ją tutaj zatrzyma. - A ja mogę mieć jakąś propozycję odnośnie tego wyjścia? Bo jest jedna rzecz, którą zawsze chciałem zrobić w sanktuarium, ale nigdy nie znalazłem odpowiedniego partnera w zbrodni - zapytał, co mogło być podejrzane i może było, ale chyba nie w sposób, którego Carlie mogłaby się obawiać. Po ich nieudanej randce Albert nie zamierzał narzucać się jej, dlatego nie miała to być żadna romantyczna propozycja, przez którą poczułaby się niezręcznie. Był to pomysł, który jego zdaniem może przysłużyć się im obojgu. Faulkner miałaby okazję trochę się rozerwać i odciągnąć myśli od wszystkiego, co ją martwiło, a on miałby wreszcie okazję na zrealizowanie swojego głupiego pomysłu, który po głowie chodził mu już od bardzo dawna. Nikt wcześniej nie chciał się na niego zgodzić, ale Carlie wydawała mu się być osobą, która przynajmniej byłaby skłonna to rozważyć, zamiast odrzucić to na samym starcie.

Carlie Faulkner
Alfie, Vinnie
Edyta
25 yo
170 cm
Pysiule
She was a rainbow, but he was color blind.
Awatar użytkownika
about
Zajmuje czas seniorom, a własny przeznacza głównie Albertowi

Post

Może ta wielka miłość rzeczywiście czekała gdzieś na nich, ale to wcale nie oznaczało, że mieli znaleźć ją wspólnie. Biorąc pod uwagę katastrofę, którą okazało się ich wczorajsze wyjście, dalszy żal za zakończonym związkiem, a także fakt, że Carlie wydawało się, że zupełnie na niego nie zasługiwała, nie przypuszczała również, aby cokolwiek miało się między nimi odmienić. Przez dłuższy czas wierzyła zresztą, że jeśli dwie osoby są sobie pisane, iskry między nimi pojawiają się już na samym początku, a przecież ona zupełnie tego nie czuła. Kiedy go poznała, jej uwaga spoczywała na kimś innym, dlatego Carlie nie myślała o tym, aby rozglądać się za kimś jeszcze. W jej przeświadczeniu nie było tu żadnej magii, zadziwiającej chemii, w zasadzie nie było nic, poza szczerą sympatią. W ten sposób nie mogli jednak zbudować nic, co nie byłoby koleżeństwem.
I znów miał na nią ten magiczny wpływ, kiedy uśmiech sam cisnął jej się na usta. Nie potrzebowała wiele, wystarczył bowiem ten jeden, krótki komentarz, aby na jej twarzy pojawiło się szczere rozbawienie. Nie skomentowała tego jednak, zamiast tego uważnie obserwując to, jak radził sobie z krzesłem. Sama w tym czasie upiła kilka kolejnych łyków kawy, z zadowoleniem dochodząc do wniosku, że jej organizm reagował na nią pozytywnie. Kiedy się przebudziła, trochę obawiała się tego, że niczego nie będzie w stanie przyswoić, ale teraz nie tylko była w stanie napić się kawy, ale też dopisywał jej całkiem dobry humor, co sprawiało, że poranny kac nie był taki znów najgorszy. Nie uśpił też jej czujności, która dała o sobie znać, kiedy Albert ponownie się odezwał, tym samym sprawiając, że Carlie ściągnęła brwi ku sobie. Nie miała pojęcia co chodziło mu po głowie, ale przedstawił to w taki sposób, iż miala wrażenie, że może być to coś, co przerośnie nawet ją i jej głupie pomysły. Czyżby znalazła w nim jednak swoją bratnią duszę? - Jeśli to ma coś wspólnego z uprowadzeniem jakiegoś zwierzęcia, na mnie nie licz. Do domu może mi się nie spieszy, ale nie chcę skończyć za kratkami - rzuciła, posyłając mu przy tym wymowne spojrzenie. Zaraz jednak na jej twarz wkradł się głupawy uśmiech. - Ty raczej też nie powinieneś - dodała, a później ponownie przytknęła sobie do ust kubeczek z kawą, chcąc w ten sposób zamaskować rozbawienie, które nie dawało jej spokoju. Kiedy już upiła kolejny łyk, w końcu udało jej się przywołać powagę. - Co to za pomysł? - zapytała, będąc naprawdę ciekawą tego, co zrodziło się w jego głowie, i czego nikt inny nie miał odwagi zrealizować. Tą częścią swojej wypowiedzi naprawdę ją zaintrygował, dlatego chciała, aby w końcu uchylił jej rąbka tajemnicy.

Albert Raynott
Aura Millburn, Eliana Raynott, Neva Ebenhart, Posy O'Brallaghan, Verde Hillbury
Magda
ODPOWIEDZ